|

Euforia czy upadek na światowych giełdach?

Rynki finansowe grają dziś pod scenariusz wygasania konfliktów, ignorując część ryzyk i opierając się na oczekiwaniach przyszłości, nie teraźniejszości. Jak tłumaczy Konrad Ryczko, analityk Domu Maklerskiego BOŚ Bank, w świecie nadpłynności i zmiany pokoleniowej inwestorów to właśnie kapitał i psychologia rynku kształtują wyceny, a nie same wydarzenia. W rozmowie z redaktorem Krystianem Kaźmierczykiem w studio gf24online wskazuje jednak, że pod powierzchnią optymizmu narastają napięcia – od energii i inflacji po sztuczną inteligencję i globalną konkurencję – które mogą jeszcze zweryfikować ten scenariusz.

Jak wyjaśnia ekspert, rynki finansowe funkcjonują w oparciu o oczekiwania, a nie wyłącznie bieżące wydarzenia. – Inwestorzy zakładają, że konflikt ma charakter przejściowy i w relatywnie krótkim czasie zacznie wygasać – podkreśla. Choć początkowo wzrost cen ropy przełożył się na obawy o inflację i koszty energii, nie wywołał trwałej destabilizacji. – Największe napięcia były widoczne na rynku stóp procentowych i obligacji, natomiast rynek akcji pozostał stosunkowo stabilny, a obserwowane spadki miały raczej charakter korekty niż głębokiego załamania – dodaje. W efekcie, wraz z rosnącym przekonaniem o ograniczonym wpływie konfliktu na gospodarkę w dłuższym horyzoncie, rynki powróciły do wcześniejszych trendów wzrostowych.

Ostrożny optymizm

Można więc odnieść wrażenie, że rynki pozostają w trybie ostrożnego optymizmu, niejako „grając pod pokój”. Jednocześnie redaktor Krystian Kaźmierczyk, prowadzący rozmowę w studio gf24online, zwraca uwagę na inny, fundamentalny czynnik – znaczący wzrost podaży pieniądza od czasu pandemii. W odpowiedzi Konrad Ryczko podkreśla, że sama ekspansja monetarna nie jest zjawiskiem nadzwyczajnym, lecz naturalnym elementem rozwoju gospodarczego. – Wzrost podaży pieniądza to w dużej mierze pochodna wzrostu gospodarczego, natomiast sam pieniądz nie jest docelowym miejscem alokacji oszczędności – tymi są aktywa – zaznacza, tłumacząc, że to właśnie napływ kapitału na rynki finansowe wspiera wyceny.

Ekspert zwraca też uwagę na zmianę pokoleniową wśród inwestorów. – Mamy całe pokolenie, które nie doświadczyło klasycznego rynku niedźwiedzia. Funkcjonuje raczej w rzeczywistości krótkotrwałych korekt i tzw. flash crashy – mówi, wskazując na utrwalony schemat zachowań.

W obliczu zagrożeń

Na horyzoncie nie brakuje jednak konkretnych zagrożeń. Jednym z nich jest dynamiczny rozwój sztucznej inteligencji, który już dziś wpływa na wyceny spółek technologicznych. – AI zaczyna realnie oddziaływać na całe branże, szczególnie na segment SaaS, gdzie obserwujemy wyraźną presję na wyceny – wskazuje analityk. Do tego dochodzą czynniki geopolityczne, w tym napięcia wokół strategicznych szlaków surowcowych, jak cieśnina Ormuz.

Wątek bezpieczeństwa energetycznego szybko prowadzi rozmowę w stronę realnych ograniczeń podaży. Prowadzący przypomina, że choć oficjalnie rezerwy paliwowe w krajach Zachodu mają wystarczyć na 60–90 dni, to coraz częściej pojawiają się sygnały – m.in. z Francji – o możliwych niedoborach już w perspektywie kilku tygodni. Konrad Ryczko przyznaje, że to argument, który może napędzać spekulację na rynku ropy, ale jednocześnie podkreśla ograniczenia takich działań. – Nie można wystrzelać się z rezerw, bo wtedy rynek czuje krew i testuje granice – tłumaczy, porównując sytuację do interwencji walutowych. Jego zdaniem większym problemem niż fizyczny brak paliwa może być jego cena, która – jeśli stanie się zbyt wysoka – zacznie realnie uderzać w gospodarkę. To z kolei uruchamia tzw. efekty drugiej rundy: wzrost kosztów transportu przekłada się na ceny w sklepach, a te na presję płacową. – Jeżeli koszyk konsumencki drożeje o 10–15 proc., pracownicy naturalnie zaczynają oczekiwać podwyżek – wskazuje, dodając, że w takim scenariuszu instytucje jak Rada Polityki Pieniężnej byłyby zmuszone do reakcji.

Rozmowa przechodzi następnie w kierunku sztucznej inteligencji, która – choć budzi ogromne oczekiwania – wciąż nie generuje proporcjonalnych przychodów. Ryczko nie ma złudzeń co do struktury tego rynku. – Nie tylko część, ale większość tych firm upadnie, a znacząca część kapitału zostanie po prostu przepalona – ocenia, porównując obecną sytuację do wcześniejszych faz rozwoju technologii, gdzie liczy się przede wszystkim skalowanie i zdobycie rynku.

Istotnym ograniczeniem dla dalszego rozwoju AI okazuje się również infrastruktura energetyczna. Rosnące zapotrzebowanie na moc obliczeniową – ilustrowane przykładami nowych rozwiązań sprzętowych Nvidia – oznacza skokowy wzrost zużycia energii. To z kolei prowadzi do szerszej refleksji o kierunku polityki energetycznej w Europie. Ryczko sugeruje, że obecne podejście może ulec korekcie.

W tej części rozmowy pojawia się szersza refleksja nad strategicznym kierunkiem Europy. Prowadzący zwraca uwagę, że jeszcze dekadę temu gospodarka europejska liczyła na dominację w sektorach takich jak fotowoltaika, energetyka wiatrowa czy pompy ciepła, tymczasem dziś w wielu z tych obszarów przewagę zdobyły Chiny. Pada pytanie, czy kontynuowanie polityki zielonej transformacji to efekt ideologii, czy raczej przemyślanej strategii.

Konrad Ryczko odpowiada, że w dużej mierze jest to konsekwencja uwarunkowań geograficznych i strukturalnych, których Europa nie jest w stanie zmienić. – Położenia geograficznego nie da się oszukać. Europa leży tam, gdzie leży, a dostęp do głównych źródeł węglowodorów jest ograniczony – podkreśla. Wskazuje przy tym na dwa kluczowe regiony energetyczne świata: Rosja oraz Zatoka Perska, do których dostęp – z powodów politycznych i geopolitycznych – jest dla Europy utrudniony. W tym kontekście rozwój lokalnych źródeł energii, nawet jeśli motywowany pierwotnie względami klimatycznymi, nabiera wymiaru strategicznego. – To już nie tylko kwestia ekologii, ale po prostu próba uniezależnienia się energetycznie – zaznacza.

Podobne wpisy