Więcej niż zawody. Ekonomia sportu masowego
Rynek sportu masowego przechodzi wyraźną transformację. Aktywność fizyczna przestaje być wyłącznie indywidualnym sposobem spędzania wolnego czasu. Funkcjonuje jako część większego ekosystemu obejmującego wydarzenia, kluby i miejsca treningowe, sprzęt, technologie, usługi oraz społeczności skupione wokół konkretnych dyscyplin.
Jakub Jandura
Country Manager HYROX Poland

Z biznesowego punktu widzenia szczególnie interesujące są formaty, które potrafią połączyć masową dostępność z potrzebą regularnego treningu i przynależności do społeczności.
Podobne zjawiska są widoczne również w rozwoju takich formatów jak HYROX. Pierwsze zawody w Polsce zgromadziły trzy lata temu 615 uczestników. W nadchodzącym sezonie warszawska edycja ma przyciągnąć około 20 tys. zawodników. Globalnie w sezonie 2026/27 zaplanowano 107 wydarzeń z udziałem łącznie około 1,5 mln osób. Istotniejszy od samych liczb jest jednak mechanizm stojący za tym wzrostem. Uczestnik nie pojawia się wyłącznie na kilka godzin w dniu zawodów. Do startu przygotowuje się przez wiele tygodni lub miesięcy, korzysta z klubów i usług trenerów, kupuje sprzęt, śledzi treści związane z treningiem i pozostaje w kontakcie z innymi uczestnikami.
Potencjał biznesowy
Długi cykl zaangażowania sprawia, że sport masowy jest interesujący biznesowo. Wydarzenie jest jego najbardziej widocznym elementem, ale wartość ekonomiczna powstaje również pomiędzy kolejnymi startami. Wokół uczestnika rozwijają się usługi treningowe, branża fitness, producenci odzieży i sprzętu, rozwiązania technologiczne, turystyka sportowa czy sektor zdrowia i regeneracji. Im bardziej regularna staje się aktywność, tym większy jest potencjał całego otoczenia biznesowego.
Zmieniają się również oczekiwania samych uczestników. Wynik pozostaje ważny, ale dla wielu osób równie istotne są doświadczenie, możliwość porównywania swoich postępów i poczucie przynależności do grupy. To jeden z powodów, dla których dobrze skalują się formaty o jasnych zasadach i powtarzalnej formule. Jeżeli ten sam model zawodów funkcjonuje w Warszawie, Londynie czy Nowym Jorku, uczestnik może porównywać wyniki, wyznaczać kolejne cele i traktować starty jako element dłuższej sportowej drogi.

Taki model zmienia również podejście marek do sportu masowego. Klasyczny sponsoring oparty głównie na ekspozycji logo ustępuje współpracom, w których marka próbuje znaleźć dla siebie wiarygodną rolę w całym doświadczeniu uczestnika. Największą wartość mają partnerstwa obecne nie tylko podczas zawodów, ale również w okresie przygotowań, treningów i codziennej aktywności. Z punktu widzenia biznesu oznacza to możliwość budowania relacji z odbiorcą przez wiele miesięcy, a nie wyłącznie w dniu imprezy.
Polska ma doskonałe warunki do dalszego rozwoju tego rynku. Mamy dużą grupę osób aktywnych, rozwinięty sektor fitness, popularne imprezy biegowe i rosnącą gotowość do podróżowania na zawody. Skala zainteresowania nowymi formatami pokazuje jednocześnie, że uczestnicy szukają kolejnych sposobów rywalizacji i przeżywania sportu. Dlatego warto patrzeć na sport masowy nie tylko przez liczbę osób stojących na linii startu. To rynek, którego znaczenie wynika przede wszystkim z aktywności generowanej przez te osoby przez cały rok.