Advertisement

Miliony deklaracji i setki miliardów złotych w grze

W Polsce każdego roku wpływa niemal 9 mln deklaracji zwrotowych VAT, a wypłacane kwoty sięgają setek miliardów złotych. Choć większość zwrotów jest należna, ogromna skala operacji rodzi pytania o efektywność kontroli i zarządzanie finansami publicznymi. Kluczem jest koncentracja na realnych przypadkach nadużyć, a nie formalnych szczegółach, które nie wpływają na budżet.

prof. Witold Modzelewski
Instytut Studiów Podatkowych

Najświeższe dane dotyczące zwrotów podatku pokazują wielkości wręcz szokujące. W 2024 r. kwota zwrotów zbliżyła się do 190 mld zł, natomiast w 2025 r. była nieco niższa – kształtowała się w granicach 180 mld zł.

I są to kwoty nieco niższe od rekordowego roku zwrotów, czyli 2023, kiedy suma zwrotów VAT osiągnęła szokującą kwotę 219 mld zł. Ktoś może powiedzieć: „Tak musi być. Czy tak? Czy tak powinno być?” – i odpowiedź jest jedna: tak, tak jest. To rzeczywiście pieniądze, które zostały wypłacone, a w budżecie pozostaje nadwyżka wpływów.

Mechanizm jest prosty – ci, którzy wpłacają podatek, tworzą fundusz, z którego zwraca się pieniądze tym podatnikom, którzy mają do tego prawo. Pytanie zasadnicze brzmi: czy taka wysokość zwrotów nie powinna budzić niepokoju? Odpowiedź jest twierdząca i warto to obserwować.

Podstawą dokonania zwrotu, tak samo jak zapłaty podatku, jest deklaracja podatkowa składana co do zasady miesięcznie, choć część tzw. małych podatników rozlicza się kwartalnie. W deklaracjach określana jest kwota do zapłaty lub kwota do zwrotu. Zapłata następuje po stronie podatnika, natomiast zwrot – jeśli wniosek nie został zakwestionowany w odpowiednich procedurach – realizuje urząd skarbowy.

Dane są imponujące – kwota z deklaracji rocznie wynosi nieco ponad 21 mln zł, natomiast kwota z deklaracji zwrotowych w 2024 r. przekroczyła 8,5 mln, a w 2025 r. utrzymuje się na podobnym poziomie.

Przypomnę – w 2024 r. do urzędów skarbowych wpłynęło ponad 8,5 mln deklaracji zwrotowych, a w 2025 r. było ich prawie 9 mln. Może nie jest to od razu czytelne, więc wyjaśnię, na czym polega dylemat zarządzania państwem i najważniejszym podatkiem dochodowym.

Prawie 9 mln podmiotów składa wnioski o wypłatę pieniędzy. Jeżeli urząd nie kwestionuje prawa do zwrotu – a zakwestionowanie wymaga formalnego postępowania administracyjnego, które podatnik może zaskarżyć – zwrot musi zostać dokonany. Mówiąc obrazowo, prawie 9 mln podań wpływa co roku do urzędów skarbowych. Na ich podstawie w 2024 r. wypłacono 187 mld zł, a w 2025 r. – prawie 180 mld zł. Jeszcze w 2021 r. kwota ta wynosiła nieco ponad 100 mld zł.

Nie trzeba być przesadnie dociekliwym, by zauważyć pewien problem: czy ktoś jest w stanie sprawdzić 9 mln przypadków, przeprowadzić kontrole, zgromadzić dokumenty? To praktycznie niemożliwe. Jeżeli podatnik ma prawo do zwrotu i złoży deklarację, nie musi jej uzasadniać.

Jeżeli chcemy mu odmówić zwrotu, trzeba to udowodnić w procedurach formalnych. Inaczej się tego nie da zrobić. Podatnik od odmowy może się odwołać i w tym sporze wygrać. Chodzi tu o ilość – szokującą, ale nie nieuwzględnioną w uproszczonej, politycznej wizji podatków, w której głównym celem jest ciągłe obniżanie podatków, niezależnie od wysokiego deficytu i spadających dochodów budżetowych.

Mając na uwadze deficyt budżetowy bliski 300 mld zł, czyli dwukrotnie wyższy niż kryterium 3 proc. PKB, warto zastanowić się, czy wśród wypłaconych kwot nie znajdują się przypadki nienależnych zwrotów. Wzrost zwrotów o ponad 60 proc. w ostatnich latach i utrzymanie ich na wysokim poziomie może budzić niepokój. Oczywiście większość zwrotów jest całkowicie należna – na tym polega istota systemu.

W Polsce prowadzimy również spory dotyczące formalności – na przykład, czy kwiaciarka sprzedająca wiązankę kwiatów zwolnioną z VAT musi wystawiać fakturę ustrukturyzowaną do KSeF. Z punktu widzenia budżetu i samego podatku nie ma to żadnego znaczenia, bo nie zmienia ani dochodów, ani wielkości zwrotów.

Tracimy czas na halucynacje w dyskusji o podatkach. Zajmujemy się tymi, którzy nie płacą podatków i nie mają prawa do zwrotu. Nie da się kontrolować 9 mln deklaracji rocznie. Jeżeli nie udowodnimy formalnie, że zwrot nie przysługuje, prawo stoi po stronie podatnika.

Faktury ustrukturyzowane niczym nie różnią się od papierowych – zarówno pod względem merytorycznym, jak i możliwości odróżnienia zwrotów nienależnych. Dopiero zgromadzenie dowodów i wydanie decyzji administracyjnej pozwala stwierdzić, czy podatnikowi zwrot się należy.

Podsumowując, zamiast koncentrować się na milionach deklaracji, które formalnie są poprawne, władza powinna skupiać się na tych nielicznych przypadkach, gdzie istnieje podejrzenie bezprawia. Tylko w takich sytuacjach możliwe jest skuteczne działanie. Bez dowodów, w procedurach formalnych, nie da się odmówić zwrotu – a na tym polega istota prawa.

Poprzedni artykuł

Najnowsze

TURBOPRZYSPIESZENIE

Jesteśmy świeżo po konferencji premiera i ministra finansów, która odbyła się na Giełdzie Papierów Wartościowych. Co z niej wynika?...

Budować, nie burzyć

Z dr Jolantą Rzegocką, prezes Fundacji Polka XXI wieku i Iloną Peszko-Biskupską, wiceprezes Fundacji Polka XXI wieku, właścicielką agencji...

AI, dane i odpowiedzialność w erze cyfrowej

Młoda przedsiębiorczość coraz częściej opiera się na danych. Startupy technologiczne, rozwiązania SaaS, systemy oparte na AI – wszystkie one funkcjonują...

Rośnie konkurencja między miastami

Początek 2026 r. przynosi silne zróżnicowanie sytuacji na rynku mieszkań w największych polskich metropoliach – od względnej równowagi popytu i podaży w Warszawie i Trójmieście...

Gdy influencerzy tłumaczą świat

W świecie przeładowanym informacjami i bodźcami twórcy internetowi przestali być wyłącznie dostawcami rozrywki. Coraz częściej pełnią funkcję przewodników, którzy...