Ignacy Łukaszewicz: prekursor przemysłu naftowego i społecznej odpowiedzialności biznesu

Każdy zna – a przynajmniej powinien znać – postać Ignacego Łukasiewicza, polskiego patrioty i prekursora światowego przemysłu naftowego. Jednak już pewnie mniej osób wie, że nasz wybitny rodak podłożył też fundamenty pod idee społecznej odpowiedzialność biznesu. Warto to przypomnieć, szczególnie że w marcu obchodzimy dwusetną rocznicę jego urodzin.

Tak jak Ignacy Krasicki zyskał miano księcia poetów, tak Ignacego Łukasiewicza można nazwać księciem polskiej, na wskroś nowoczesnej przedsiębiorczości i mądrego patriotyzmu. Jego życiorys jest tak bogaty, że wystarczyłby na pasjonujący serial. Zobaczmy więc choć kilka kamieni milowych z jego życia, których symbolem może być zwrot: „pierwszy na świecie”. Urodzony w patriotycznej, lecz zubożałej rodzinie szlacheckiej, jako 22-latek rozpoczął działalność w organizacjach demokratyczno-niepodległościowych, za co trafi ł do aresztu. Po uwolnieniu kontynuował pracę skromnego pracownika apteki. Dzięki uporowi i pracowitości pogłębiał wykształcenie, zdobywaną wiedzę wykorzystał na opracowanie metody destylacji ropy naftowej.

W 1853 r. skonstruował pierwszą na świecie lampę naftową. Początkowo cieszyła się niewielkim zainteresowaniem, jednak już 31 lipca 1853 r. we lwowskim szpitalu przeprowadzono pierwszą na świecie operację chirurgiczną przy świetle lamp naftowych. Data ta jest symbolicznym początkiem przemysłu naftowego. A w 1854 r. w Gorlicach zapłonęła pierwsza na świecie skonstruowana przez Łukasiewicza naftowa lampa uliczna.

Wydobywcza i przetwórcza działalność rozwijała się znakomicie. Dość powiedzieć, że na początku XX wieku na ziemiach polskich wydobywano najwięcej ropy naftowej po Stanach Zjednoczonych i Rosji. Jednak wejdźmy w krainę działań, które dopiero od dwóch dekad określa się mianem społecznej odpowiedzialności biznesu (CSR), stanowiącej element działalności nowoczesnych fi rm.

Zacznijmy od czegoś, co się dziś nazywa kapitałem zaufania społecznego. Przez pewien czas Łukasiewicz rozwijał biznes wspólnie z Tytusem Trzecieskim i Karolem Klobassą. Otóż spółka znakomicie działała na zasadzie gentleman’s agreement, bez spisanej umowy. Jest to trudne do wyobrażenia nie tylko teraz, ale i w XIX wieku. To szczególny wkład w ład korporacyjny, będący częścią CSR.

Innym komponentem CSR jest dbałość o pracowników. Robotnicy zatrudnieni przez Łukasiewicza pracowali po 12 godzin, potem jednak mieli 24 – godzinną przerwę, co było wówczas szokującym wyjątkiem. Podobnie jak wspieranie kształcenia dzieci pracowników, z których bardziej zdolni trafi ali na studia. Jeszcze za życia Łukasiewicz doczekał się wykształconego dzięki swym staraniom lekarza. Jako pierwszy przedsiębiorca w Europie wprowadził obowiązkową kasę bracką. Jego pracownicy odprowadzali do niej 3 proc. zarobków, w zamian mogli liczyć na pokrycie kosztów leczenia, rentę inwalidzką i rodzinną, a po 20 latach pracy, na godziwą emeryturę.

CSR to również dbałość o lokalną społeczność. Nasz bohater zakładał kasy pożyczkowe ratujące chłopów przed popadnięciem w przysłowiową galicyjską nędzę. Finansował budowę dróg, mostów, szkół i świątyń – w powiecie krośnieńskim mówi się, że tamtejsze drogi są brukowane guldenami Łukasiewicza, a papież Pius IX nagrodził go zaszczytnymi wyróżnieniami. Będąc patriotą, wspierał finansowo Powstanie Styczniowe i pomagał powstańczym uchodźcom. Tak, jak dziś odpowiedzialne społecznie firmy wspierają uchodźców z Ukrainy.

Ta działalność budziła nawet głosy krytyki. Wskazywano, że nie każdy zasługuje na wsparcie. Odpierał krytykę, mówiąc, że woli obdarować 99 niepotrzebujących niż opuścić jednego w potrzebie. Kiedy pojawili się u niego przedstawiciele potężnego Standard Oil Company Johna Rockefellera z misją zakupienia dużo doskonalszej niż ich technologii uzyskiwania nafty, Łukasiewicz nie tylko podzielił się wiedzą, ale oddał ją za darmo. Oceniał, że jego wynalazek ma służyć ludzkości, a nie tylko dorabianiu się. Widać, że to szlachetne zachowanie naszego wynalazcy dało do myślenia amerykańskiemu milionerowi. Fundacja jego nazwiska do dziś jest bowiem znana na świecie z działalności charytatywnej.

Aktywny do końca życia, na łożu śmierci kazał zniszczyć wszystkie zobowiązania swych dłużników. Podarto 5 kg zobowiązań – i nie były to małe kwoty. Zmarł 7 stycznia 1882 r., w wieku niespełna 60 lat. Świat wreszcie docenia naszego wybitnego rodaka. Dwusetna rocznica urodzin Ignacego Łukasiewicza jest obchodzona pod auspicjami UNESCO.

Poprzedni artykułUrodzony sprzedawca
Następny artykułNBP słusznie broni gotówki

Najnowsze

Wellbeing – strategia menedżera przyszłości

Wellbeing należy postrzegać szerzej niż dbanie o równowagę. To całościowe spojrzenie na miejsce pracy jako przestrzeń społeczną, w której współpracujemy, wyznaczamy...

MENEDŻER ROKU 2022

Jakie kompetencje powinien mieć dobry menedżer, który zasługuje, w przekonaniu redakcji„Home&Market”, na miano Menedżera Roku? To pytanie, na które staramy...

Panorama Inwestycji

Hamowanie gospodarki Rynki kapitałowe na razie nie mogą zaliczyć roku 2022 do udanych. Po covidowej zapaści i późniejszym bardzo silnym odbiciu mamy...

Panorama Lifestyle

Uczniowie bardziej boją się hejtu w internecie niż ataku w realnym świecie Dzieci nie mają świadomości konsekwencji mowy nienawiści w internecie. Nie wiedzą, że...

Panorama Marketingu i Zarządzania

Kobiety bardziej doceniane w branży przemysłowej Klimat wokół kobiecego przywództwa jest coraz bardziej pozytywny. W branży przemysłowej, którą reprezentuję, zauważam, że bardzo...