|

Każda chwila jest ważna

Justyną Wasińską, członkinią Zarządu PWPW S.A., rozmawiała Katarzyna Mazur

Zasiada Pani w Zarządzie spółki Skarbu Państwa, jest mediatorem, szkoleniowcem i coachem. Łączy to Pani z życiem rodzinnym i prywatnym. Wiele osób mogłoby zapytać, jak się to Pani udaje?

Wystarczy chcieć i sobie na to pozwolić. Często stawiane jest pytanie, czy kobieta musi zrezygnować z życia rodzinnego, żeby zrobić karierę zawodową? Otóż, nie musi. Wszystko zależy od zmiany sposobu myślenia kobiety i jej otoczenia. Wymieniła Pani dużo moich aktywności zawodowych. W tej chwili zostały one zredukowane do jednej. Dołączając do Zarządu PWPW S.A., musiałam zobowiązać się do tego, że będzie to moje jedyne miejsce zatrudnienia.

To oznaczało konkretne ograniczenia?

Tak. Jestem na przykład mediatorem w Sądzie Polubownym przy KNF, co teoretycznie nie koliduje z obowiązkami zarządczymi, ale po sfinalizowaniu kilku spraw mediacyjnych jeszcze z zeszłego roku, formalnie ją zawieszę.

Jaką rolę odgrywa w tym wszystkim Pani rodzina?

Bardzo ważną. Mój znajomy powtarza: „małe dzieci – mały kłopot, duże dzieci – ich kłopot” – i jest w tym sporo prawdy. Mam dorosłe już dzieci. Córka i syn w pełni rozumieją moją sytuację zawodową, wspierają mnie, a nawet są ze mnie dumni.

W Pani historii ważna jest także rola mentorki.

Bodźcem do dalszego rozwoju były dla mnie słowa mojej przyjaciółki i mentorki. Iwona Ustach, która jest wiceprezeską Domu Maklerskiego Noble Securities od dawna powtarzała:

„Masz doświadczenie w compliance, mediacjach, studia podyplomowe, a przede wszystkim uważność na człowieka. Dlaczego nie postawisz sobie nowych celów?” Nie ukrywam, że to dzięki niej zdecydowałam się na kolejne kroki zawodowe. Uznałam, że sama próba będzie wartościowa – pozwoli mi sprawdzić swoją sprawczość i pokazać innym, jak działam.

Jak doszło do tego, że zaczęła Pani poszerzać swój warsztat mediatora o inne obszary rozwojowe?

W trakcie prowadzenia mediacji często byłam pytana, czy może prowadzę też coaching albo terapię?

Pytania klientów stały się impulsem, by rozejrzeć się za możliwością poszerzenia wiedzy. Zaczęłam od tzw. „PPP”, czyli rocznego przygotowania do programu psychoterapeutycznego w Instytucie Gestalt. Techniki poznane podczas szkolenia doskonale uzupełniły mój warsztat Mediatora.

Jakie były kolejne kroki?

Równolegle postanowiłam rozwijać drugą ścieżkę – coaching.

A jednak długo nie miała Pani przekonania do coachingu biznesowego?

To prawda. Z czasem okazało się, że najlepiej sprawdzam się w coachingu zespołowym – to było moje naturalne środowisko. Świat biznesu, relacji pracowniczych i work – life balance był mi bliski. Gdybym została w sądzie (mam zdany egzamin sędziowski), prawdopodobnie wybrałabym Wydział Pracy.

Co jest dla Pani najważniejsze na obecnym stanowisku?

To, że jako członkini zarządu nie tylko mogę mówić o zmianach, ale faktycznie je wprowadzać.

W jednym z wywiadów mówiła Pani o różnicach pokoleniowych w podejściu kobiet do kariery. Co szczególnie zwraca Pani uwagę?

Obserwując moją dwudziestoletnią córkę, widzę jej pełen entuzjazmu start w życie. Po „coachingowemu” powiedziałabym „SEE-DO-GET”. I to bardzo kontrastuje z tym, jak my, czyli kobiety w moim wieku, byłyśmy ograniczane przez zaszłości edukacyjne, kulturowe czy wychowawcze.

Jak to przekłada się na praktykę zawodową?

Bardzo wyraźnie. Mężczyzna, widząc ogłoszenie o pracę, często myśli: „Spełniam wymagania w 150 proc.!”. Kobieta natomiast zaczyna kalkulować: „Czy ja na pewno się nadaję, czy mam wystarczająca wiedzę, czy dam radę?”. A nasz potencjał jest znacznie większy niż nam się wydaje.

Co może pomóc w przełamaniu tego schematu?

Świadomość, że każda chwila jest ważna. Za tydzień danego ogłoszenia już nie będzie, więc warto powiedzieć sobie: „Wiem, co mogę zrobić, a jeśli nie, wiem, kogo mogę zapytać. Potrafię wszystko zorganizować, żeby sobie poradzić”. Takie podejście naprawdę się sprawdza.

Jak została odebrana Pani obecność w zarządzie PWPW S.A.?

Towarzyszyło temu zaskoczenie, ale miłe. Firma ma już 107 lat, a ja jestem pierwszą i jedyną kobietą, która znalazła się w jej zarządzie. Na początku było to dla mnie trochę peszące, potem cieszyło. Cały czas jednak podkreślam, że zostałam wybrana ze względu na kompetencje i doświadczenie, a nie płeć czy historię.

Jaką postawę w tym zakresie prezentowała Rada Nadzorcza?

PWPW S.A. nie jest notowana na giełdzie, nie będzie więc zobowiązana do implementacji przepisów dotyczących parytetów, mówię o tzw. „Dyrektywie Women on Boards”. Więc nasza Rada Nadzorcza wykazała się dużą otwartością i dalekowzrocznością.

Warto też doprecyzować, kogo dotyczą te regulacje.

Warto, bo nie dotyczą tylko kobiet. Dyrektywa mówi o niedoreprezentowanej płci w organach zarządczych i nadzorczych. Może więc oznaczać konieczność uzupełnienia zarządu o mężczyznę w firmie zdominowanej przez kobiety.

Jak Pani postrzega różnice w stylach zarządzania kobiet i mężczyzn?

Kobiety patrzą na organizację bardziej całościowo, dbając o równowagę i bezpieczeństwo firmy. Z wykształcenia i doświadczenia wiem, że ryzyko to nie tylko zagrożenie, ale też szansa. Kobiety w zarządach też podejmują ryzyko, ale nie stawiają wszystkiego na jedną kartę – to chroni organizację i pozwala jej rozwijać się w sposób zrównoważony.

Panowie też częściej koncentrują się na wynikach, a ja niemal odruchowo pytam: „A ludzie?”. To dla mnie punkt wyjścia do rozmowy na temat podejmowanych decyzji.

Jest Pani bardzo mocno związana z PWPW S.A.?

Już tak. To fantastyczne miejsce pracy. Wieloletni pracownicy mówią: „Matka Wytwórnia”. I naprawdę coś w tym jest.

Ma Pani swoje motto?

Dwa zdania wypowiedziane przez Coco Chanel. Pierwsze – „Utrzymuj wysoko swoje obcasy, głowę i wartości”, czyli dla mnie: nie bój się wyrażać własnego zdania i bronić swoich decyzji. Drugie – „Może się zdarzyć, że urodziłaś się bez skrzydeł, ale przynajmniej nie przeszkadzaj im wyrosnąć!”. Moje skrzydła wyrosły, zaczynają być kolorowe. Robię dobre rzeczy i ludzie to widzą.

Bardzo mocna puenta.

To mi daje poczucie sensu i energię do działania. Jednocześnie pamiętam, że jestem tylko człowiekiem i – jak każdy – mogę się mylić.

Podobne wpisy

  • |

    Nie tylko Wawel

    – 81 proc. gości, którzy odwiedzili Kraków, albo osób, które patrzą na Kraków, ma pozytywne skojarzenia. Często postrzegamy to miasto z perspektywy dziedzictwa i kultury – goście z zewnątrz widzą przede wszystkim klasyczny, pocztówkowy Wawel, Kościół Mariacki, Rynek Główny czy Smoka Wawelskiego. Zależy nam, żeby Kraków był przy tym odbierany także jako bardzo dobre miejsce do życia – podkreśla Daniel Wiśniowski, dyrektor…

  • ||

    Panoramy prawo

    Lasy Państwowe zapowiadają rezygnację z ważnego międzynarodowego certyfikatu Certyfikat FSC jest gwarantem zrównoważonej gospodarki leśnej. Informuje potencjalnego klienta, że – kupując drewno i produkty z drewna oznaczone tym certyfikatem – nie przyczynia się do niszczenia środowiska naturalnego. Dla większości działających w Polsce firm z branży drzewnej i meblarskiej posiadanie tego certyfikatu jest wymogiem, bez którego nie mogą sprzedawać produktów na zagranicznych rynkach….

  • |||

    Najciekawsze inwestycje mieszkaniowe

    Rynek nieruchomości mieszkaniowych w Polsce nieustannie ewoluuje – zmieniają się potrzeby nabywców, standardy architektoniczne, a także oczekiwania wobec lokalizacjii funkcjonalności. W odpowiedzi na te trendy deweloperzy coraz częściej stawiają na nowoczesne technologie, zrównoważone budownictwo oraz projekty odpowiadające na styl życia XXI w.

  • |

    Zbudować przedsiębiorstwo przyszłości

    Jakie modele zarządzania najlepiej odpowiadają na wyzwania współczesnego rynku i pozwalają firmom skutecznie się rozwijać? Jak może wyglądać przedsiębiorstwo przyszłości i jakie zmiany wymusza na nim technologia? Od momentu wejścia generatywnej sztucznej inteligencji (GenAI) do powszechnego użytku minęły zaledwie trzy lata, a w świecie biznesu dokonała się już głęboka transformacja, przy czym tempo tych zmian wcale nie…

  • |

    W obliczu zmian

    Pogłębiają się różnice na rynku pierwotnym w największych miastach w kraju. Z jednej strony, w Warszawie, Wrocławiu, a zwłaszcza w Krakowie oferta spada poniżej minimów nienotowanych od blisko dwudziestu lat, odpowiednio 8,7 tys. 4,9 tys. i 3,8 tys. mieszkań. Z drugiej, w Poznaniu, a zwłaszcza w Łodzi, liczba lokali w ofercie jest nadal dość duża w porównaniu z bieżącą sprzedażą. Pomiędzy tymi dwiema skrajnościami jest Trójmiasto, gdzie oferta wprawdzie…

  • |

    Infrastruktura w Polsce: czas działać

    Duże projekty strategiczne w Polsce, w tym związane z mobilnością wojskową, dają branży infrastrukturalnej nowe możliwości i zmieniają podejście do udziału kapitału prywatnego. – Mamy w tej chwili wiele dużych projektów infrastrukturalnych w trakcie: Port Polska, offshore’owe farmy wiatrowe, elektrownia jądrowa. Te wielkie projekty nie do końca wyczerpują potrzeby związane z sytuacją geopolityczną… Dodatkowo zaczyna się bardziej liczyć parametr czasu. Potrzebujemy infrastruktury, którą…