Tom Goldstein pokerowe zagrywki prawnika
W paradzie wybitnych kombinatorów, którą mam przyjemność opisywać w H&M, nie pojawił się chyba jeszcze żaden prawnik, co zapewne zrodziło głębokie zdziwienie niejednego Czytelnika tej rubryki. Spieszę naprawić to niedopatrzenie.
Człowiek niewątpliwego sukcesu
Przez dwie dekady Tom Goldstein, ur. w 1970 r., był na szczycie amerykańskiej palestry. Reprezentował więcej spraw przed Sądem Najwyższym Stanów Zjednoczonych niż większość prywatnych adwokatów. W ciągu ostatnich 15 lat reprezentował jedną ze stron w około 10 proc. wszystkich spraw rozstrzyganych przez Sąd Najwyższy (łącznie ponad 100), osobiście prowadząc 41 spraw. Tylko 3 prawników w najnowszej historii Sądu Najwyższego reprezentowało więcej spraw w ramach prywatnej praktyki. Tom otrzymał wiele wyróżnień za swoją praktykę przed Sądem Najwyższym oraz za ogólną działalność w sądzie apelacyjnym. Na przykład w 2010 roku „National Law Journal” umieścił go na liście 40 najbardziej wpływowych prawników dekady w USA. Ta sama publikacja umieściła go na dwóch listach (2006 i 2013) 100 najbardziej wpływowych prawników w USA. Z kolei „Legal Times” umieścił go na liście „90 najwybitniejszych prawników w Waszyngtonie ostatnich 30 lat”, czytamy na stronie The Federalist Society for Law and Public Policy Studies.
Pan Goldstein założył SCOTUSblog, który szybko stał się najbardziej poczytnym blogiem prawniczym w Stanach Zjednoczonych. W 2010 r. blog jako jedyny otrzymał nagrodę Silver Gavel Award Amerykańskiego Stowarzyszenia Adwokatów za popularyzowanie prawa wśród obywateli. Od 2004 r. Goldstein wykładał prawo procesowe Sądu Najwyższego na Wydziale Prawa Uniwersytetu Harvarda, a od 2004 r. do 2012 r. na Wydziale Prawa Uniwersytetu Stanforda. W 2013 r. Goldstein został wybrany do American Law Institute. Bohaterowi naszej opowieści nieobca była publicystyka o zabarwieniu politycznym. W 2024 r. Goldstein opublikował artykuł w „The New York Timesie”, w którym wezwał do zakończenia postępowań karnych przeciwko Donaldowi Trumpowi. Napisał wówczas: „Podstawą amerykańskiej demokracji jest to, że nikt nie stoi ponad prawem. Ale pan Trump nie jest zwykłym człowiekiem”. Tom Goldstein regularnie pojawiał się w ogólnokrajowych programach informacyjnych.

Intymny świat Toma Goldsteina
Goldstein miał również „drugie życie”. Kiedy nie występował przed sędziami Sądu Najwyższego, latał do Hollywood lub Hongkongu i wygrywał lub przegrywał miliony w pokerowych rozgrywkach o superwysokie stawki, pisała 18 sierpnia 2026 r. Agencja Reutera. Wyjaśnijmy, że heads-up to forma pokera rozgrywana tylko między dwoma graczami. Skąd pan Goldstein miał fundusze, aby obstawiać horrendalne stawki? Przecież to nie były setki, a nawet tysiące dolarów. To były miliony! To samo pytanie musiał zadać sobie jeden czy drugi „agent federalny”. Powęszył, pogrzebał, podociekał i… wyszło, co wyszło.
W styczniu 2025 r. Departament Sprawiedliwości USA, a także federalna ława przysięgłych wniosła pozew przeciwko Tomowi Goldsteinowi, składający się z 22 zarzutów. O ich treści powiemy później. Teraz niech nam wystarczy, że oskarżano go o niezgłoszenie milionów wygranych w pokerze i przeznaczanie funduszy kancelarii prawnej na spłatę osobistych długów pokerowych.
W czerwcu 2025 r. Keith Becker w programie „The High-Stakes Indictment of Tom Goldstein”, emitowanym przez PokerNews, przybliżył „pokerową twarz” pana Goldsteina, wybitnego prawnika i równie zdolnego „bezprawnika”. Prowadzący program przypomniał, że Goldstein był członkiem zespołu prawnego Demokraty Ala Gore’a, reprezentującego kandydata do urzędu prezydenta w sporze sądowym Bush v. Gore z 2000 r. Był to spór przed Sądem Najwyższym dotyczący wyborów w 2000 r., ostatecznie wygranych przez republikańskiego prezydenta George’a W. Busha, a w 2025 r. reprezentował Google w sprawie precedensowej przeciwko Oracle. Sprawa precedensowa (ang. landmark case) to orzeczenie sądowe, które ustanawia nową zasadę prawną, zmienia interpretację istniejącego prawa lub wyznacza historyczny punkt zwrotny w systemie prawnym, wyjaśnijmy dla porządku.
Grał i wygrywał z najlepszymi
Z programu stacji PokerNews możemy się również dowiedzieć, że pan Goldstein zaczął grać w pokera podczas pokerowego boomu i w 2008 r. udał się do Las Vegas, aby grać w World Series of Poker. I ponownie należy się Czytelnikowi wyjaśnienie: World Series of Poker jest najbardziej prestiżowym cyklem turniejów pokerowych na świecie. A WSOP Main Event uznawany jest za nieoficjalne mistrzostwa świata w tej grze.
W czasie, o którym mówi PokerNews, Goldstein zaczął grać o wysokie stawki w Bellagio w Las Vegas, gdzie szybko zyskał reputację „reckless bluffer”, brawurowego blagiera. Taką opinią „obdarzany jest gracz, który przesadza z blefowaniem, agresywnie obstawia stawkę słabymi kartami i pozwala, aby jego decyzje podejmowało ego lub adrenalina, a nie wartość matematyczna”. Goldstein zaczął też uchodzić za niebezpiecznego, bo całkowicie nieprzewidywalnego pokerzystę i przeciwnika. Jeden z byłych partnerów gry w pokera tak opisał Goldsteina w poście zatytułowanym „Najbardziej szalony poker w moim życiu”: „Tom wyszedł w grze z 12 tys. dolarów i doszedł do 100 tys. A później spadł z tego poziomu wygranej do około 20 tys. i potem znowu wzbił się do poziomu ponad 100 tys. Skończył z mniejszą ilością pieniędzy, ale i tak zakończył z wygraną. I grał ponad 18 godzin, podczas gdy wszyscy przy stole go atakowali. Gra była tak szalona, że nawet doświadczeni profesjonaliści, tacy jak Greg Mueller i Johnny Chan, często przychodzili, aby być świadkami szaleństwa tej gry”.
Goldstein, którego trenerami byli zawodowi pokerzyści Andrew Robl i Keith Gipson, mierzył się z bogatymi i wytrawnymi pokerzystami, wśród których byli miliarderzy Alec Gores i Andy Beal – duet, od którego wygrał 77 milionów dolarów – oraz anonimowi azjatyccy hazardziści „Tango” i „Chairman”, których Goldstein pokonał, inkasując 23 miliony dolarów. „Zastrzeżony” rejestr pokera odtajniony później na potrzeby procesu ujawnił innych przeciwników Goldsteina, w tym legendę pokera Dana „Junglemana” Catesa i miliardera, inwestora z Doliny Krzemowej Chamatha Palihapitiyę.
Świadectwo playboya
W Bellagio adwokat spotkał Dana Bilzeriana – pokerzystę, hazardzistę, internetową osobowość, mogącą pochwalić się liczbą 30 mln obserwujących na Instagramie – który napisał w 2021 r. autobiografię „The Set Up”. W opisie polskiego wydania książki czytamy: „Dan Bilzerian, skandalista słynący z milionowych wygranych pokera, zamiłowania do broni oraz szalonych imprez z udziałem setek zabiegających o jego uwagę kobiet, po raz pierwszy otwarcie opowiada o kulisach swej bezprecedensowej sławy, zdradzając, jak stał się międzynarodową gwiazdą Instagrama i wprawnym przedsiębiorcą uwielbianym przez płeć przeciwną”.
Bilzerian, człowiek żyjący na pełnym gazie i na absolutnym luzie, napisał w swej autobiografii o Goldsteinie: „nigdy nie spotkał człowieka o mniejszym respekcie do pieniędzy niż Tom […]. Nie był on zbyt dobry w pokerze, ale był bardzo inteligentny i potrafił czytać ludzi i sytuacje. Te zdolności sprawiły, że potrafił grać w ciemno (bez patrzenia w swoje karty) i wygrywać”. W marcu 2011 r. Dan Bilzerian żartobliwie założył się z Goldsteinem o niebagatelną sumę 385 tys. dolarów, że jego Shelby Cobra z 1965 roku jest szybsza od Ferrari Goldsteina z 2011 r. Bilzerian wygrał wyścig z prawnikiem o ułamek sekundy.
Pan Goldstein – typowy, choć nietypowy, prawnik
Stephanie Mencimer, dziennikarka „The Atlantic”, pisała w listopadzie 2012 r., w komentarzu do tego wyścigu, że Tom Goldstein wygląda jak typowy prawnik Sądu Najwyższego: „Na pierwszy rzut oka można by pomylić Goldsteina z jednym z jego kolegów: nosi te same ciemne garnitury, co oni, i wygląda zwodniczo nijako – jest szczupły, ma szczupłe palce i przerzedzone włosy”, ale „typowy prawnik Sądu Najwyższego nie ma Ferrari, a nawet gdyby miał, nie pojechałby nim do Las Vegas na wyścigi dragsterów [wyścigi równoległe, podczas których ścigają się dwa pojazdy: samochody lub motocykle] z kolegą od pokera. Dzieje się tak, ponieważ większość prawników Sądu Najwyższego starannie unika robienia z siebie widowiska”.
Poza tym większość członków palestry Sądu Najwyższego studiowała prawo na jednej z zaledwie trzech uczelni (Harvard, Yale, Stanford), a następnie odbywała staż u sędziego lub pracowała w Biurze Prokuratora Generalnego. Goldstein nie robił żadnej z tych rzeczy. „Odrzucono mnie na każdej uczelni prawniczej, do której aplikowałem” – powiedział dziennikarce „The Atlantic”. Być może Ameryka nie poznałaby się na niewątpliwych talentach prawniczych pana Goldsteina (jak widać, i tam nie zawsze potrafi się docenić wartość człowieka), gdyby nie tak dobrze nam znane kumoterstwo. Po interwencji kuzyna macochy, mającego dobre koneksje, Goldstein został przyjęty na American University, prywatny uniwersytet badawczy z siedzibą w Waszyngtonie. Ukończył studia prawnicze w 1995 r. i podjął pracę w dużej kancelarii, gdzie udoskonalił system identyfikacji potencjalnych spraw Sądu Najwyższego.

Zwycięski bój z kostniejącym systemem
Wkrótce odszedł z kancelarii i zaczął dzwonić do prawników stron, oferując im bezpłatne apelacje do SN. Ta taktyka oburzyła prawników Sądu Najwyższego, „którzy hołdowali tradycji”, pisała Mencimer. W 2000 r. John Roberts, wówczas wysoko ceniony członek palestry, zadrwił: „Gdybym miał operację pomostowania aortalno-wieńcowego, nie poszedłbym do chirurga, który do mnie zadzwoni”. Ale podejście Goldsteina zadziałało.
W ciągu zaledwie 15 lat osobiście prowadził 25 spraw przed Sądem Najwyższym, co jest liczbą niezwykłą jak na 42-latka. Tymczasem firmy z branży prawniczej, których członkowie do tej pory traktowali Goldsteina z pogardą, przyjęły jego metodę. I tu widzimy różnicę między Ameryką a Polską. W Ameryce człowiek, który rzucił wyzwanie mandarynom systemu, nie tylko przeżył, ale stał się inspiracją dla innych, ulepszając w ten sposób kostniejący system. U nas taki mołojec byłby wbity obcasami w ziemię. A jego przykład stałby się „efektem mrożącym”, utwierdzającym w przekonaniu, że „jest jak jest, oby gorzej nie było”.
Sam o sobie
Wróćmy do Ameryki i historii pana Goldsteina. Posiadany przez niego potencjał sprawiał, że mógłby on sprawdzić się właściwie w każdej dziedzinie, w której potrzebna jest inteligencja, pewność siebie, brawurowość i chęć do życia. Stephanie Mencimer pisała, że Goldstein niekoniecznie był stworzony do zawodu adwokata Sądu Najwyższego. W związku z tym pojawia się pytanie: co sprawia, że Goldstein jest tak dobry w orzekaniu?
„Kiedy zapytałam go o jego największy tegoroczny triumf – jego publiczną prognozę, mówiącą o tym, że ustawa o przystępnej opiece zdrowotnej zostanie utrzymana w mocy, a decyzję napisał Roberts [ten drwiący] – odpowiedział, że było to tak, jakby zgadł czyjś układ podczas gry w karty”. I rzeczywiście, kontynuuje dziennikarka, Goldstein, reprezentując swoich klientów, podchodzi do Sądu Najwyższego tak, jak do przeciwnika w Texas Hold’em – najpopularniejszej na świecie odmianie pokera – szczegółowo analizując każdego z sędziów. „Wie na przykład, że Prezes Sądu Najwyższego lubi tworzyć >dramat< w swoich decyzjach – dziwactwo, którego najwyraźniej nie rozumieją reporterzy Fox News i CNN. Przeinaczyli oni werdykt Sądu Najwyższego, nie zaglądając na ostatnią stronę uzasadnienia i nie czytając dramatycznego wniosku Robertsa”. Czyli nie zrobili tego, co zrobił Goldstein.
Tom Goldstein był podobnie wyczulony na nastroje pozostałych sędziów. Dwa tygodnie po wysłuchaniu argumentów w sprawie Ustawy o Przystępnej Opiece Zdrowotnej (potocznie zwanej Obamacare), będącej amerykańską federalną ustawą reformującą opiekę zdrowotną, a przed ogłoszeniem decyzji, Goldstein trafnie przewidział decyzję SN w sprawie Obamacare. Zdawał jednak sobie sprawę, że mogło być inaczej, niż przewidywał. „Jedną z największych zalet przewidywań” – powiedział mi, uśmiechając się figlarnie – „jest to, że jeśli je formułujesz i to wystarczająco pewnie i głośno, cóż, jeśli masz rację, ludzie biorą cię za supergeniusza. A jeśli się mylisz, ludzie mają tendencję do zapominania o nich”, cytowała adwokata Stephanie Mencimer.
Upadek i konsekwencje
Przedstawione informacje dotyczyły czasów świetności Toma Goldsteina. Powróćmy do czasów upadku tego wybitnego, w swojej klasie, człowieka. Jak pamiętamy, w styczniu 2025 r. Departament Sprawiedliwości USA oraz federalna ława przysięgłych wniosła pozew przeciwko Tomowi Goldsteinowi, w którym oskarżono go o niezgłoszenie milionów wygranych w pokerze i przeznaczanie funduszy kancelarii prawnej na spłatę osobistych długów pokerowych. Ponownie sięgnijmy do PokerNews, ale tym razem nie do programu zamieszczonego na YouTube, tylko na portalu tej strony internetowej poświęconej aktualnościom z branży pokerowej.
Publicysta portalu, Connor Richards, donosił, że 24 lipca 2026 r. „pięć miesięcy po uznaniu go winnym przestępstw podatkowych związanych z rozgrywkami pokerowymi o wysokie stawki, były prawnik-supergwiazda Tom Goldstein został skazany na sześć lat więzienia federalnego”. Richards przypomniał też, że w lutym 2026 r. ława przysięgłych w Greenbelt w stanie Maryland uznała 56-letniego Goldsteina winnym 12 z 16 zarzutów, „w tym jednego zarzutu uchylania się od płacenia podatków, czterech zarzutów umyślnego uchylania się od płacenia podatków w terminie, trzech zarzutów składania fałszywych oświadczeń kredytodawcom hipotecznym i czterech z ośmiu zarzutów pomagania i współdziałania w przygotowaniu fałszywego zeznania podatkowego”.
Według Bloomberg Law, globalnej firmy zajmującej się danymi finansowymi, oprogramowaniem i mediami, cytowanej przez Richardsa, która jako pierwsza poinformowała o wyroku skazującym Goldsteina, nakazano mu również zapłatę odszkodowania w wysokości 3,1 miliona dolarów oraz poddanie się nadzorowi kuratora przez pięć lat. Biorąc pod uwagę, że Goldsteinowi groziło do 30 lat więzienia za każdy z zarzutów składania fałszywych oświadczeń kredytodawcom hipotecznym, można by stwierdzić, że i tak się mu „upiekło”.
„Wyrok skazujący wieńczy sagę, która zafascynowała świat hazardu i prawa. Jego głośny proces koncentrował się na rozgrywkach pokerowych o ekstra stawki, rozgrywanych od Azji po Hollywood, w których Goldstein regularnie wygrywał i przegrywał miliony. Zeznania składali m.in. miliarder Alec Gores i gwiazda Spider-Mana, Tobey Maguire”, czytamy na portalu
PokerNews.
Prokuratorzy zarzucali Goldsteinowi celowe ukrycie przed księgowymi milionów dolarów wygranych w pokerze, podczas gdy Goldstein utrzymywał cały czas, że jest niewinny i zawsze miał zamiar zapłacić zaległe podatki.

Tym razem systemu nie pokonał
Goldstein chciał zbudować mocną linię obrony, domagając się całkowitego uniewinnienia lub ponownego procesu. Zatrudnił w tym celu znakomity zespół prawników, w tym byłą prokurator generalną USA Elizabeth Prelogar. W czerwcu 2026 r. sędzia okręgowa Lydia Kay Griggsby odrzuciła wniosek Goldsteina o przeprowadzenie ponownego procesu, argumentując, że „sprawa nie była zamknięta” i zauważając, że „ława przysięgłych w trakcie dwudniowych obrad nie dała po sobie poznać, że ma trudności z osiągnięciem werdyktu w tej sprawie”. Sędzia Griggsby napisała też w uzasadnieniu z 22 czerwca: „Sąd jest przekonany, że dowody przedstawione na rozprawie były wystarczające, aby skazać oskarżonego na podstawie kwestionowanych przez obronę teorii dotyczących unikania płacenia podatków”.
Politico dodaje, że według prokuratorów „Motywacja, którą się kierował, była jedna: czysta, nieustająca chciwość. Czy to przelewając dochody z hazardu na zagraniczne konta bankowe, czy też oszukując pożyczkodawców, czy też kradnąc miliony z dochodów kancelarii prawnej, czy uchylając się od płacenia podatków, przestępstwa Goldsteina zawsze miały na celu promowanie i utrzymanie wygórowanego stylu życia, pełnego Bentleyów, podróży dookoła świata i zegarka wartego 200 000 dolarów”. Z kolei adwokaci Goldsteina argumentowali, że uwolnienie go od kary więzienia pozwoli mu spłacić długi i uporać się z poważnym uzależnieniem od hazardu. Goldstein utrzymywał, że jego zachowanie, choć autodestrukcyjne, nie było nielegalne.
„Powinien był przejść na emeryturę z pokaźnymi oszczędnościami albo, jeśli by chciał, kontynuować praktykę prawniczą na najwyższym poziomie. Zamiast tego spędził wiele lat, grając pieniędzmi, których nie miał, i przegrywając wygrane, ze szkodą dla siebie i swoich bliskich” – mówili obrońcy, chcąc chyba wpłynąć na decyzje sądu podkreśleniem, jak irracjonalne, wynikające z uzależnienia od hazardu, było zachowanie ich klienta.
Prokuratorzy podkreślali, że Goldstein sprzeniewierzył pieniądze ze swojej kancelarii prawnej na spłatę długów hazardowych i bezprawnie zaliczał je jako wydatki biznesowe. Goldstein został również oskarżony o okłamywanie agentów federalnego urzędu skarbowego i ukrywanie długów hazardowych przed księgowymi, pracownikami i kredytodawcami hipotecznymi.
Pokonany, ale jeszcze walczy
18 sierpnia Tom Goldstein zwrócił się do sądu apelacyjnego USA z prośbą o uwolnienie go z aresztu federalnego na czas odwoływania się od wyroku skazującego 24 lipca 2026 r. Goldsteinowi nakazano natychmiastowe rozpoczęcie odbywania kary więzienia po ogłoszeniu wyroku. Sędzia odrzuciła jego wniosek o zwolnienie do czasu rozstrzygnięcia apelacji do Sądu Apelacyjnego Czwartego Okręgu USA w Richmond w stanie Wirginia. „Przyzwolenie na pozostanie w więzieniu Goldsteina, podczas gdy będzie ubiegał się o ponowne rozpatrzenie swojej sprawy – mimo że nie ma ryzyka, że ucieknie lub narazi społeczność na niebezpieczeństwo – doprowadzi do poważnej niesprawiedliwości” – oznajmili jego prawnicy w piśmie odwoławczym do Sądu Apelacyjnego Czwartego Okręgu USA w Richmond.
Sędzia Sądu Okręgowego Lydia Kay Griggsby, odmawiając uwolnienia Goldsteina na czas odwoływania się od wyroku skazującego, powiedziała podczas rozprawy, że 56-letni Goldstein mógł uciec z kraju ze względu na swoje międzynarodowe powiązania. Griggsby dodała również, że w związku z nowymi informacjami przekazanymi sądowi w momencie wydawania wyroku wciąż pozostają wątpliwości co do przestrzegania przez Goldsteina amerykańskich przepisów podatkowych. Sędzia stwierdziła też, że apelacja Goldsteina od wyroku skazującego prawdopodobnie zostanie odrzucona.
W piśmie złożonym do sądu apelacyjnego Goldstein skrytykował instrukcje Griggsby udzielone ławnikom podczas rozprawy, twierdząc, że „naruszyły one zasadę rzetelnego procesu i osłabiły jego obronę”. Czy wybitny prawnik i twardy gracz w pokera wygra to rozdanie? Czas pokaże.