|

Wielokulturowy zespół nie potrzebuje tłumacza

Jeszcze kilka lat temu pracownicy z Indii w polskich firmach byli raczej wyjątkiem niż codziennością. Dziś, wraz z rosnącą liczbą międzynarodowych zespołów i coraz silniejszymi powiązaniami biznesowymi między Polską a Indiami, współpraca z indyjskimi kolegami staje się stałym elementem polskiego rynku pracy.

Klaudia Fryc-Mallick
psycholożka międzykulturowa, trenerka i ekspertka ds. Indii

Polacy coraz częściej pracują z Indusami – w IT, usługach, finansach, produkcji, logistyce czy międzynarodowych centrach biznesowych. A wraz z tą zmianą pojawia się pytanie, które powinno zainteresować nie tylko HR, ale przede wszystkim menedżerów: czy umiemy ze sobą pracować, kiedy nasze kulturowe „oczywistości” są zupełnie różne? Możemy mówić tym samym językiem, mieć podobne wykształcenie i pracować dla tej samej firmy, a mimo to zupełnie inaczej rozumieć komunikację, hierarchię, odpowiedzialność czy budowanie zaufania.

„Tak” nie zawsze znaczy „tak”

Jednym z częstszych źródeł nieporozumień w polsko-indyjskich zespołach jest sposób komunikowania odmowy, braku zrozumienia, czy szerzej – problemów. Polski pracownik może uznać, że profesjonalna komunikacja polega na powiedzeniu wprost: „nie zgadzam się”, „nie zdążę”, „nie rozumiem”. W kulturze indyjskiej tak bezpośrednia komunikacja może być natomiast postrzegana jako niepotrzebne naruszenie relacji lub okazanie braku szacunku. W efekcie pracownik może powiedzieć „yes”, mając na myśli raczej „rozumiem” albo „przyjąłem do wiadomości”, podczas gdy polski kolega lub menedżer usłyszy w tym jednoznaczną zgodę lub deklarację wykonania zadania. Kilka dni później pojawia się frustracja: Polak uważa, że druga strona nie dotrzymała ustaleń, a Indus może być zaskoczony, bo nie ma poczucia, że cokolwiek obiecał. To nie musi być problem kompetencji, zaangażowania czy złej woli. Czasem jest to po prostu różnica kulturowych kodów komunikacyjnych. I właśnie dlatego nowoczesny HR musi coraz częściej zajmować się nie tylko tym, kogo zatrudniamy, ale również tym, jak uczymy ludzi współpracy.

Kultura organizacyjna jako przewaga

Wielokulturowość może być dla organizacji ogromnym zasobem. Różne doświadczenia, sposoby rozwiązywania problemów i spojrzenia na rzeczywistość mogą zwiększać kreatywność i pomagać firmom lepiej rozumieć klientów działających na różnych rynkach. Ale sama różnorodność nie tworzy przewagi. Jeżeli w jednym zespole spotkają się osoby z różnych kultur, a firma pozostawi ich samym sobie, różnice mogą stać się źródłem konfliktów, frustracji i spadku efektywności. Dlatego kultura organizacyjna powinna nie tylko mówić, jakie wartości są dla nas ważne, ale również precyzować, jak te wartości przekładają się na codzienne zachowania. Jeżeli mówimy o „otwartej komunikacji”, warto odpowiedzieć: czy pracownik może otwarcie zakwestionować decyzję przełożonego? Jak zgłasza problem? Co jest omawiane publicznie a co indywidualnie? Jak komunikujemy trudne wiadomości?
Co dokładnie oznacza „pilne”? Dla Polaka i Indusa odpowiedzi na te pytania mogą być zupełnie inne.

Menedżer przyszłości będzie musiał umieć czytać między kulturami

W najbliższych latach kompetencje międzykulturowe będą coraz ważniejszym elementem kompetencji menedżerskich. Nie oznacza to, że każdy lider ma zostać ekspertem od kilkudziesięciu kultur.

Potrzebujemy raczej czegoś bardziej podstawowego: chęci zrozumienia drugiej strony, umiejętności zakwestionowania własnej interpretacji sytuacji. Jeśli pracownik nie zabiera głosu na spotkaniu, nie musi oznaczać to braku pomysłów. Jeśli nie mówi przełożonemu „nie”, niekoniecznie oznacza to zgodę. Jeśli przychodzi po konkretne instrukcje czy decyzje, nie musi oznaczać to braku kompetencji. Ale sama świadomość możliwych różnic to często za mało. Potrzebujemy też ćwiczyć i modelować w zespole i organizacji umiejętność (a czasem i odwagę) do konstruktywnego rozmawiania o różnicach, których doświadczamy w codziennej współpracy.

Employee Experience ma również narodowość

Coraz więcej organizacji mówi o Employee Experience, dobrostanie i budowaniu zaangażowania.

W przypadku zespołów wielokulturowych warto jednak pamiętać, że doświadczenie pracownika nie jest uniwersalne. To, co dla jednej osoby oznacza dobrą współpracę, dla innej może być źródłem dyskomfortu. Jeden pracownik oczekuje dużej bezpośredniości lub zostawienia przestrzeni przez przełożonego, inny potrzebuje bardziej dyrektywnego lub relacyjnego podejścia. Nie oznacza to oczywiście, że każdemu pracownikowi należy stworzyć osobny model zarządzania. Potrzebujemy raczej otwarcie nazwanych wspólnych zasad i pewnej elastyczności w sposobie ich realizowania. Jest to szczególnie ważne w organizacjach, które chcą zatrzymywać talenty. Trudno budować zaangażowanie pracownika, który przez cały czas ma poczucie, że jego sposób komunikacji, pracy czy budowania relacji jest postrzegany jako „gorszy” albo „niewłaściwy”.

Unikaj uproszczeń

W rozmowie o różnorodności kulturowej łatwo wpaść w kolejną pułapkę – tworzenie katalogów stereotypów: „Indusi są tacy”, „Polacy są tacy”, „Niemcy robią to tak”. Tymczasem Indie są doskonałym przykładem tego, dlaczego takie uproszczenia nie działają. To kraj ponad miliarda mieszkańców, wielu języków, religii i tradycji. Tak naprawdę to jest bardziej kontynent niż kraj. Różnice regionalne potrafią być ogromne. Nie istnieje jeden uniwersalny „Indus”, podobnie jak nie istnieje jeden model Polaka. Dlatego kompetencja międzykulturowa nie polega na nauczeniu się listy zasad dotyczących przedstawicieli konkretnego kraju. Polega na ciekawości, uważności, gotowości do sprawdzania własnych założeń i adresowania różnic w bieżącej komunikacji i współpracy. To właśnie może być jedna z najważniejszych kompetencji przyszłości – obok kompetencji cyfrowych, analitycznych czy umiejętności korzystania ze sztucznej inteligencji. AI może pomóc nam szybciej analizować dane, przygotować rekrutację czy stworzyć komunikat. Nie rozpozna jednak za nas, że dwie osoby używają tych samych słów, ale nadają im inne znaczenie. Nie poprowadzi za nas kulturowo wrażliwej rozmowy o błędach. Nie zbuduje relacji.

Różnorodność zaczyna się od „dlaczego?”

Przyszłość HR będzie należała do organizacji, które potrafią świadomie adresować i wykorzystać różnorodność, a nie tylko ją raportować. Sam fakt, że w firmie pracują osoby z różnych krajów, nie oznacza jeszcze, że organizacja jest inkluzywna ani że korzysta z potencjału wielokulturowego zespołu. Potrzebne są kompetencje, które pozwalają ludziom spotkać się ponad różnicami. Współpraca Polaków i Indusów jest tylko jednym z przykładów szerszego zjawiska, które będzie coraz bardziej widoczne na rynku pracy. Świat biznesu staje się coraz bardziej międzynarodowy, a wraz z nim rośnie znaczenie umiejętności funkcjonowania pomiędzy kulturami. Najważniejsza zasada jest przy tym zaskakująco prosta: nie zakładajmy, że nasze „oczywiste” jest oczywiste dla wszystkich. Bo kiedy przestajemy wyłącznie oceniać różnice, a zaczynamy je też rozumieć i adresować, różnorodność realnie ma szansę stać się przewagą organizacji.

Podobne wpisy

  • Budować, nie burzyć

    Z dr Jolantą Rzegocką, prezes Fundacji Polka XXI wieku i Iloną Peszko-Biskupską, wiceprezes Fundacji Polka XXI wieku, właścicielką agencji reklamowej Cobalt Blue, rozmawiała Katarzyna Mazur. Fundacja Polka XXI wieku mówi o sprawczości i realnym wpływie kobiet. Jak dziś – zdaniem Pań – wygląda sprawczość Polek w Polsce, a gdzie wciąż napotyka ona największe bariery? Polki od lat aktywnie współtworzą życie zawodowe,…

  • ||

    Rząd tnie przywileje flipperów

    Polacy zaczęli zbyt szeroko interpretować przepisy dotyczące ulgi mieszkaniowej, korzystając z niej także przy zakupach inwestycyjnych. Wraz z początkiem nowego roku Ministerstwo Finansów planuje powrót do pierwotnych założeń ulgi – wsparcia osób faktycznie zaspokajających własne potrzeby mieszkaniowe. Katarzyna Siwiecradca prawny, doradca podatkowy Powrót do pierwotnych założeń W ostatnich latach mieszkania w Polsce zaczęły często być traktowane nie jako miejsce do…

  • Personalia

    Grzegorz Laudynowym członkiem zarządu Polskiego Standardu Płatności Od ponad dwóch dekad związany jest z doradztwem technologicznym i sektorem finansowym. Przez blisko 17 lat pracował w Accenture, realizując projekty transformacyjne dla największych instytucji finansowych w Polsce i Europie. Od 2019 r. jego kariera związana była z BCG Platinion, gdzie od 2024 r. pełnił funkcję Managing Directora i kierował praktyką instytucji finansowych w regionie Europy Środkowo-Wschodniej. Jest…

  • |

    ODPOWIEDZIALNY PRACODAWCA 2024

    Raport „Odpowiedzialny pracodawca” ma na celu docenienie firm, które wyróżniają się na tle rynku nie tylko osiągnięciami biznesowymi, ale także troską o swoich pracowników. Zawiera zestawienie organizacji, które stawiają na pozytywne warunki pracy, rozwój oraz równowagę między życiem zawodowym a prywatnym. Wyróżnione firmy to miejsca, które promują inkluzywność, elastyczność i dbają o dobrostan swoich zespołów,…

  • Rynek finansowy musi być otwarty

    Deregulacja jest aktualnie jednym z najczęściej używanych pojęć i zjawiskiem, które wywrze największy wpływ na krajową rzeczywistość i otoczenie regulacyjne. To właśnie długotrwałe skutki deregulacji i ich wpływ na życie społeczne i gospodarcze są jej zasadniczym celem. W szczególności chodzi o to, by krajowe regulacje normatywne były prorozwojowe i czyniły Polskę atrakcyjną destynacją gospodarczą. To system finansowy…

  • |

    Prognozy inwestycyjne na 2025r.

    Ten rok globalnie ma być rokiem dwóch trójek. Tempo wzrostu światowej gospodarki wg prognoz Generali Investments TFI wyniesie realnie 3,1 proc., a poziom globalnej inflacji będzie kształtował się na poziomie 3,2 proc. Szacunki te oparte są na wysokich oczekiwaniach, ponieważ w nowy rok wchodzimy pod znakiem trwających globalnych konfliktów systemowych oraz inauguracji drugiej kadencji prezydentury Donalda Trumpa. Dynamika inflacji a przestrzeń…