Chińskie inwestycje mogą zasilać polski budżet

Ambasador Chińskiej Republiki Ludowej w Polsce Lu Shan, pisząc
o perspektywach partnerstwa w zakresie transformacji energetycznej, wskazuje na rosnący potencjał współpracy obu krajów. Skorzystać może na tym budżet państwa.

MICHAŁ OSTROWSKI,
ekspert w dziedzinie podatków i polityki publiczej, Uniwersytet Wrocławski

Skala obecności chińskiego kapitału w Polsce

W 2024 r. chińskie przedsiębiorstwa zainwestowały nad Wisłą 4,2 mld euro, co plasuje Polskę na drugim miejscu w Europie Środkowo-Wschodniej, zaraz po Węgrzech. Na początku 2026 r. w Polsce działało już 3710 spółek, w których jednym z udziałowców jest chińska firma lub osoba fizyczna posiadająca chińskie obywatelstwo. To niemal o tysiąc więcej niż trzy lata wcześniej. Na ten rosnący potencjał warto patrzeć nie tylko przez pryzmat rozwoju technologii i biznesu, lecz także wpływów do polskiego budżetu.

Rzut oka na sprawozdania finansowe trzech chińskich spółek o najwyższych przychodach w Polsce pozwala oszacować skalę tego zjawiska już dziś. Huawei Polska sp. z o.o. odnotował w 2024 r. przychody w wysokości 1,83 mld zł i zysk netto na poziomie 59,5 mln zł, co przełożyło się na 12 mln zł zapłaconego podatku.

Równie interesującym przykładem jest TPV Displays Polska sp. z o.o., należąca do grupy TPV Technology. Spółka ta wygenerowała w 2024 r. przychód rzędu 3,4 mld zł. Nakłady na inwestycje przekroczyły 40 mln zł, a na 2025 r. zaplanowano kolejne 73 mln zł. W tej kwocie mieści się projekt instalacji paneli fotowoltaicznych. Spółka działa w Kostrzyńsko-Słubickiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej, dlatego do końca 2026 r. korzysta ze zwolnienia z CIT. W 2024 r. dochód zwolniony w ten sposób z opodatkowania przekroczył 23 mln zł.

Nexteer Automotive Poland sp. z o.o. z Tychów to producent układów kierowniczych. W 2024 r. spółka osiągnęła przychody ze sprzedaży powyżej 2 mld zł przy zatrudnieniu 1717 pracowników. Fundusz wynagrodzeń przekroczył 199 mln zł, co oznacza istotne wpływy ze składek na ZUS i z PIT. Nakłady inwestycyjne w tym samym roku wyniosły 130 mln zł.

Transformacyjny potencjał fiskalny

Łączny przychód tych podmiotów w 2024 r. wyniósł ok. 7 mld zł. A mowa tu tylko o trzech spośród 3710 spółek działających w Polsce. Nawet ostrożne i orientacyjne szacunki wskazują, że chińskie spółki generują co roku dla polskiego sektora finansów publicznych wpływy idące w setki milionów złotych. I to nie tylko z CIT, lecz także z PIT, składek związanych z zatrudnieniem, VAT, podatku od nieruchomości oraz innych obciążeń publicznoprawnych.

Kluczowy jest przy tym nie stan obecny, tylko potencjał dalszego wzrostu. Polska jest największym krajem w regionie. Dążąc do osiągnięcia udziału ponad 50 proc. źródeł odnawialnych w miksie energetycznym do 2030 r., musi ponieść bardzo wysokie nakłady w stosunkowo krótkim czasie. Chiny są z kolei globalnym liderem w zakresie technologii fotowoltaicznych, magazynowania energii i elektromobilności. To właśnie obszar transformacji energetycznej może otworzyć nowy rozdział w polsko-chińskiej współpracy.

Sungrow Power Supply Co., jeden z globalnych liderów w swojej dziedzinie, buduje w Magnicach pod Wrocławiem pierwszą w Europie fabrykę falowników i magazynów energii o wartości 230 mln euro. Podobne projekty, realizowane przez setki podmiotów działających już w Polsce, mogą przynieść nie tylko zwiększenie udziału OZE w miksie energetycznym, lecz także wzrost dochodów budżetowych.

Jak zabezpieczyć dochody państwa?

Chiny oczekują od Polski zapewnienia uczciwych i niedyskryminujących warunków prowadzenia biznesu. Jednocześnie z perspektywy naszego kraju istotne jest nie tylko otwarcie na napływ kapitału, ale też dostosowanie instrumentów prawnych i podatkowych do skali współczesnych inwestycji, tak aby korzyści gospodarcze i technologiczne szły w parze z korzyściami fiskalnymi. Kluczowe są przy tym transparentność i ograniczenie ryzyka erozji bazy podatkowej. Musimy zadbać, by jak największa część dochodów generowanych na jej terenie trafiała do polskiego fiskusa, a nie uciekała za granicę.

Obowiązująca umowa o unikaniu podwójnego opodatkowania między Polską a Chinami pochodzi z 1988 r. Została podpisana w czasach, gdy międzynarodowe instrumenty przeciwdziałające unikaniu opodatkowania nie były jeszcze tak rozpowszechnione jak dziś. Trzeba też pamiętać, że polsko-chińska umowa nie obejmuje Hongkongu, uznawanego przez Polskę za raj podatkowy. Hongkońskie podmioty często są wykorzystywane przez chińskie grupy kapitałowe do transferu zysku i obniżenia poziomu efektywnego opodatkowania.

W ostatnich latach oba kraje ratyfikowały Konwencję MLI, która umożliwia implementację instrumentów przeciwdziałających unikaniu opodatkowania do umów bilateralnych. Stwarza to możliwość doprecyzowania i unowocześnienia polsko-chińskiej umowy. W dobie dynamicznie rosnących inwestycji jest to kwestia warta uwagi po obu stronach.

Zielona transformacja czeka Polskę, czy tego chcemy, czy nie. Dlatego warto zadbać nie tylko o rozwój infrastruktury energetycznej, ale też tej podatkowej – tak by czerpać ze współpracy jak największe korzyści.

Podobne wpisy