Polski rynek nieruchomości wchodzi w nowy etap rozwoju. Po kilku latach gwałtownych wzrostów cen, zmienności stóp procentowych i wahnięć popytu coraz częściej pojawia się pytanie: czy nadchodzi stabilizacja, czy też rynek szykuje się na kolejną korektę? Odpowiedź nie jest jednoznaczna. W najbliższych miesiącach i latach zobaczymy raczej selektywną stabilizację, różną w zależności od miasta, segmentu rynku i profilu nabywcy.
Grzegorz Kawecki
prezes zarządu Pekabex Development
Stabilizacja zamiast gwałtownej korekty
Z perspektywy makroekonomicznej początek 2026 r. przynosi więcej przewidywalności niż ostatnie lata. Inflacja stopniowo wyhamowuje, a stopy procentowe prawdopodobnie pozostaną na podwyższonym, ale stabilnym poziomie. To oznacza, że ceny mieszkań nie będą już rosły w tempie dwucyfrowym, jak w latach 2021–2023, ale też nie ma przesłanek do głębokiego spadku.
Bardziej realnym scenariuszem jest spłaszczenie dynamiki cen, w części miast zobaczymy lekkie wzrosty, w innych stagnację, a lokalnie nawet niewielkie korekty. Nie będzie to jednak krach rynku, lecz raczej jego dojrzewanie.
Kluczowym czynnikiem stabilizującym jest nadal wysoki popyt strukturalny na mieszkania wynikający z niedoboru lokali w Polsce, szczególnie w dużych aglomeracjach.
Duże miasta vs. mniejsze ośrodki – dwa różne rynki
Coraz wyraźniej widać rozwarstwienie popytu między metropoliami a mniejszymi miastami. W największych aglomeracjach, jak: Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, Poznaniu czy Trójmieście, popyt pozostaje relatywnie silny. Napędzają go przede wszystkim migracje wewnętrzne do miast za pracą, ale również napływ studentów, rosnący rynek najmu, czy inwestorzy indywidualni traktujący mieszkania jako ochronę kapitału. Jednocześnie rośnie zainteresowanie lokalizacjami podmiejskimi i osiedlami satelickimi, gdzie ceny są bardziej przystępne, a standard życia wyższy.
W mniejszych ośrodkach sytuacja jest bardziej zróżnicowana. Tam popyt częściej zależy od lokalnego rynku pracy, poziomu wynagrodzeń i dostępności kredytu hipotecznego. W wielu takich miastach tempo wzrostu cen wyhamuje szybciej niż w metropoliach, a rynek będzie bardziej wrażliwy na zmiany demograficzne.
Prognozy na 12–24 miesiące: co nas czeka?
W perspektywie najbliższych dwóch lat ekspert przewiduje kilka kluczowych trendów. Po pierwsze umiarkowany wzrost cen lub stabilizacja bez skokowych zmian. Po drugie większa rola rynku najmu, zwłaszcza w dużych miastach. Dodatkowo przewidywane jest selektywne ożywienie deweloperskie, czyli nowe projekty będą uruchamiane ostrożnie, z większym naciskiem na realne potrzeby nabywców. Kolejnym trendem będzie rosnące znaczenie standardu energetycznego mieszkań, efektywność energetyczna stanie się ważnym kryterium wyboru. Na końcu zauważalne będzie większe zainteresowanie mieszkaniami kompaktowymi, które są tańsze w utrzymaniu.
Nie należy spodziewać się gwałtownych zmian, raczej stopniową adaptację rynku do nowych warunków finansowych i regulacyjnych.
Czy nieruchomości nadal są bezpieczną lokatą kapitału?
Pomimo niepewności gospodarczej nieruchomości wciąż postrzegane są jako jedna z najbardziej stabilnych form inwestycji w Polsce. Powody są trzy: ograniczona podaż gruntów i mieszkań w atrakcyjnych lokalizacjach, wysoka inflacja w ostatnich latach, która skłaniała do lokowania kapitału w aktywach rzeczowych oraz rosnący rynek najmu, który daje inwestorom stały strumień przychodów.
Mieszkania przestają być inwestycją „bezobsługową”. Coraz większe znaczenie ma wybór lokalizacji, standardu budynku i efektywności energetycznej. Te czynniki będą decydować o realnej stopie zwrotu.
Demografia i migracje – klucz do przyszłości rynku
Jednym z największych wyzwań dla rynku mieszkaniowego pozostaje demografia. Polska zmaga się ze: starzeniem społeczeństwa, spadkiem liczby młodych nabywców, a także nierównomiernym rozkładem ludności między regionami. Jednocześnie pozytywnym impulsem są migracje, zarówno wewnętrzne, jak i zagraniczne. Napływ pracowników z Ukrainy i innych krajów wschodnich nadal generuje dodatkowy popyt na mieszkania na wynajem, zwłaszcza w dużych miastach. W dłuższej perspektywie kluczowe będzie tworzenie oferty dostosowanej do różnych grup: młodych rodzin, singli, seniorów oraz pracowników migrujących.
Rynek wchodzi w fazę dojrzewania
Polski rynek nieruchomości nie stoi dziś przed dramatycznym załamaniem, lecz przed okresem spokojniejszego, bardziej przewidywalnego rozwoju. Zamiast gwałtownych wzrostów czy spadków zobaczymy selektywne zmiany zależne od lokalizacji, standardu i struktury popytu. Najbliższe 12–24 miesiące będą czasem testu, zarówno dla deweloperów, jak i dla nabywców oraz inwestorów. Ci, którzy potrafią dostosować się do nowych realiów, będą beneficjentami stabilizującego się rynku. Ci, którzy oczekują powrotu do dawnych, dynamicznych wzrostów, mogą się rozczarować. Jedno pozostaje pewne: mieszkania w Polsce nadal będą jedną z najważniejszych i najbardziej pożądanych form majątku, zarówno dla rodzin, jak i inwestorów.