W jakim kierunku będą się rozwijać nieruchomości w świecie, w którym ludzie wolą pracować z domu, zamiast podróży służbowych można spotykać się zdalnie, podobnie jak zdalnie realizować wszelkiego rodzaju zakupy?

Maciej Kotarski
dyrektor w Olivia Centre
Obserwuję rynek biurowy i jego przyległości od 20 lat, w tym czasie uczestnicząc w budowie i wynajmie największego centrum biurowego w naszej części Europy. To było i jest niezwykłe doświadczenie, które miało wiele etapów – od budowy „zwykłych”, bardzo dobrych technologicznie biurowców, przez tworzenie mixed-use z usługami, rozrywką i mieszkaniami, aż po stworzenie i rozwój społeczności.
Obserwowałem ewolucję naszego podejścia, opartą na pomysłach i pracy setek osób przez dwie dekady, a w tle zmieniające się trendy cywilizacyjne – pracę zdalną, zmiany demograficzne oraz trwającą rewolucję AI. To umożliwiło mi stworzenie autorskiej wizji przyszłości nieruchomości komercyjnych, ze szczególnym uwzględnieniem biur i hoteli, ale także handlu oraz wszelkich usług, które muszą walczyć o uwagę ludzi.
Ta przyszłość, moim zdaniem, to transformacja w kierunku centrów hospitality i koncentracja na guest experience – wielopoziomowym doświadczeniu gościa, o którego uwagę i czas musimy aktywnie zabiegać.
Transformacja może i powinna zachodzić na wielu płaszczyznach – poprzez rozwój i dodawanie kolejnych poziomów usług oraz projektowanie doznań w dążeniu do wyjątkowego guest experience. Podstawą są oczywiście usługi convenience – biura, codzienna gastronomia, sklepy i sklepiki potrzebne w codziennym życiu, centra medyczne czy banki. Kolejny poziom stanowią usługi „zaawansowane” – sprofilowana lub odświętna gastronomia, edukacja (od żłobka po szkoły), fitness i wellness. Naturalnym rozwinięciem są coworking, coliving, hotele i akademiki – komponent mieszkaniowy jest znakomitym impulsem rozwojowym dla pozostałych funkcji.
Poziom zaawansowany to budowa żywej społeczności użytkowników – intensywnie animowanej, np. w oparciu o własny coworking, ale również poprzez budowanie relacji z otoczeniem i historią danego miejsca. Najwyższy poziom osobistego doświadczenia, jaki możemy oferować, to współdzielenie pasji, którymi żyją członkowie społeczności. Praca z pasją w tym ujęciu oznacza identyfikowanie, wzmacnianie i udostępnianie reszcie społeczności pasji poszczególnych jej członków – np. na zasadzie klubów zainteresowań. Wszystko to może i powinno być wbudowane w szeroko rozumianą ofertę danej lokalizacji.
Tak rozumiany model rozwoju nie ma jednej najlepszej kompozycji – każdy obiekt czy kompleks tworzy własną. Istotą jest nieustanna walka o uwagę i jej wygrywanie, podobnie jak robią to media społecznościowe.
Taki rozwój nie ma również końca – to nieustający, naturalny proces poszukiwania i dodawania kolejnych funkcji, usług, znaczeń, relacji i połączeń. Jednocześnie, z różnych względów, kolejne usługi, połączenia i relacje będą tracić na znaczeniu oraz będą ograniczane lub eliminowane z miksu.
To fascynująca podróż w czasie i przestrzeni!
Koncepcja ta była kilkukrotnie prezentowana na różnych konferencjach i została bardzo dobrze przyjęta.