Advertisement

Unosić skrzydła innym

Z Beatą Drzazgą, przedsiębiorczynią, mentorką, filantropką, rozmawiała Katarzyna Mazur

Jakie cechy charakteru i przekonania były dla Pani najbardziej pomocne w zawodowej drodze?

Myślę, że kluczowe było jedno przekonanie – że biznes nie ma płci. Zawsze powtarzam, że ani w życiu, ani w pracy płeć nie powinna nikogo definiować ani ograniczać. Bardzo pomogło mi też to, że byłam – i nadal jestem – pozytywnie zbuntowana.

Nie zgadzałam się na schematy, które społeczeństwo próbuje nam narzucać. Już w szkole podstawowej próbowałam zmieniać rzeczywistość wokół siebie. Uważałam, że można rozmawiać z nauczycielami inaczej, bardziej partnersko. Później podobnie było w pracy zawodowej. Ten bunt dawał mi odwagę. A odwaga połączona z wizją i ogromną potrzebą tworzenia to mieszanka wybuchowa.

Tworzenie daje mi ogromną radość. To mnie napędza.

Często spotyka się Pani z młodymi przedsiębiorcami. Jaką rolę w Pani ocenie odgrywa dziś mentoring?

Na początku swojej biznesowej drogi czułam się bardzo samotna. Nie miałam wspólników, wszystko było na moich barkach. Nie chciałam obciążać pracowników swoimi lękami czy niepewnością, więc wiele rzeczy przeżywałam sama. Ogromnym wsparciem okazały się konferencje i spotkania branżowe. Networking, rozmowy w kuluarach, wymiana doświadczeń – to wszystko dodawało mi energii i pozwalało spojrzeć na problemy z innej perspektywy. Dziś przedsiębiorcy coraz chętniej dzielą się wiedzą. Rozumiemy, że wymiana doświadczeń przyspiesza rozwój.

Gdy występuję na panelach czy konferencjach i słyszę od ludzi, że coś im pomogło, że dzięki jednej rozmowie podjęli dobrą decyzję, to wiem, że mentoring ma sens.

Kobiety lepiej radzą sobie z presją w biznesie?

Kobiety są lepiej przygotowane na trudności. Mężczyźni częściej są zaskoczeni kryzysem. Poza tym kobiety częściej myślą długofalowo. Inwestują, budują poduszkę bezpieczeństwa. To daje spokój psychiczny.

Prowadzenie firmy to nie jest droga usłana różami. To ciągłe wyboje, zmiany, problemy. Ja bardzo wcześnie nastawiłam się na to, że trudności są normą. Dzięki temu mnie nie paraliżują.

Dziś coraz więcej Pani działań ma charakter społeczny.

Zawsze miałam potrzebę pomagania. Przedsiębiorcom, kobietom, zwierzętom. Po sprzedaży firmy, kiedy zrozumiałam, że moje dzieci nie muszą przejmować biznesu, który ja zbudowałam – mają prawo do własnych marzeń – stworzyłam sobie przestrzeń na nowe aktywności.

Dziś angażuję się w Klub Przedsiębiorczości, misje gospodarcze, wsparcie młodych firm, ale też w pomoc zwierzętom. To daje mi ogromne poczucie sensu.

Mam w sobie ogromną energię do działania. Może kiedyś zwolnię, zacznę więcej malować, grać na fortepianie. Ale na razie wciąż chcę unosić skrzydła innym.

Najnowsze

„Za duży, żeby upaść”

Na początku 2008 r. bank Lehman Brothers był czwartym co do wielkości bankiem inwestycyjnym w USA, miał kapitalizację rynkową...

Historia CNN, czyli Cable News Network

30 maja 1980 r. w godzinach popołudniowych odbyła się w siedzibie CNN w Atlancie konferencja prasowa Teda Turnera, transmitowana...

Zaangażowanie pracowników w polskich firmach spada

Według najnowszego raportu platformy Enpulse, poziom zaangażowania w polskich organizacjach spadł o 3 pkt proc. w porównaniu z 2024 r., osiągając 63 proc. – Nasze najnowsze badanie o zaangażowaniu...

Bernard Arnault cesarz luksusu

Dla jednych „wilk w kaszmirze”, dla innych – geniusz biznesu. Najbogatszy Europejczyk, a przez kilkanaście minut nawet najbogatszy człowiek świata. Właściciel najbardziej...

Przedsiębiorstwa energochłonne w Polsce płacą najwyższe rachunki za prąd w UE

Styczniowe ceny energii elektrycznej w Polsce należały do najwyższych w Europie, co w istotny sposób wpływa na funkcjonowanie przemysłu,...