Czy po odmrożeniu gospodarki grozi nam wzrost inflacji?

Dla większości państw rozwiniętych inflacja stała się zjawiskiem zapomnianym. Dawniej celem banków centralnych z Europy Zachodniej, Stanów Zjednoczonych czy Japonii było jej zwalczanie i stanie na straży wartości pieniądza. Dziś jest dokładnie odwrotnie, głównym zmartwieniem władz staje się pobudzenie inflacji.

Okazuje się, że to zadanie wcale nie jest takie łatwe. Jeden z poprzednich szefów amerykańskiej Rezerwy Federalnej rozważał nawet, zapewne żartem, rozrzucanie pieniędzy z helikopterów w celu pobudzenia inflacji. Ku zaskoczeniu wielu ekonomistów, nawet szalony dodruk pieniądza z okresu kryzysu finansowego w 2008 r. nie spowodował wzrostów cen. Banki centralne, zachęcone tym faktem, od tego czasu nieustannie zwiększają bazę monetarną. Dla wielu krajów stało się to wygodnym sposobem na finansowanie wzrostu wydatków publicznych.

Teoria ekonomiczna zaproponowana na przełomie XIX i XX w. przez amerykańskiego ekonomistę Irvinga Fishera zakładała spadek wartości pieniądza w wyniku wzrostu jego ilości w obiegu.

Fakt, że pieniądz został formalnie wyemitowany przez bank centralny nie oznacza, że ktoś go zarobił i może wydać. Jeżeli wyemitowany pieniądz pozostaje w systemie bankowym, nie wpłynie na wartość wskaźnika inflacji. Aby inflacja wzrosła, banki komercyjne muszą pożyczyć wydrukowane pieniądze konsumentom lub przedsiębiorstwom, a banki doskonale wiedzą o tym, że w czasie kryzysu ryzyko kredytowe wzrasta. W związku z tym zaostrzają kryteria dla potencjalnych kredytobiorców.

W teorii zwiększenie podaży pieniądza jest czynnikiem inflacyjnym, jej zmniejszenie powinno mieć skutki deflacyjne. Drugim czynnikiem kształtującym wartość pieniądza jest prędkość jego obrotu. Jej zwiększenie napędza inflację, podczas gdy zmniejszenie ma skutek odwrotny. Oznacza to, że jeżeli wraz ze wzrostem podaży pieniądza, wzrośnie jego prędkość obrotu, nie zaobserwujemy zwiększonej inflacji. Prędkość obrotu jest pozytywnie skorelowana ze wzrostem gospodarczym, a więc z reguły uważa się, że inflację zaobserwujemy wtedy, gdy wzrost bazy monetarnej jest większy od wzrostu PKB.

W odniesieniu do obecnego kryzysu czynnikiem pobudzającym inflację bez wątpienia jest wzrost ilości pieniądza w obiegu. NBP przeznacza ogromne kwoty na wspieranie płynności sektora bankowego. Z kolei rząd próbuje aktywnie wspierać przedsiębiorstwa. Sama emisja obligacji Narodowego Funduszu Rozwoju o wartości 100 mld zł, przeznaczona na program tarczy antykryzysowej, powiększa bazę monetarną M3 o prawie 9 proc. w porównaniu ze stanem na koniec stycznia 2020 r. Podobna kwota w ciągu najbliższych lat ma być wydana na program „Czyste powietrze”. Kolejne 100 mld jest wart program budowy Centralnego Portu Komunikacyjnego. Wpływy z podatków nie zapewnią budżetowi państwa takich kwot. Oznacza to, że baza monetarna może w najbliższych latach wzrosnąć o kilkadziesiąt procent.

Z kolei podstawowym czynnikiem deflacyjnym jest obserwowane na całym świecie spowolnienie gospodarcze. W przypadku Stanów Zjednoczonych wartość produktu krajowego brutto spadła w kwietniu o ponad 12 proc. w porównaniu z marcem oraz o 16,5 proc. w porównaniu z lutym tego roku. Był on też o prawie 14 proc. niższy niż w kwietniu 2019 r. Wielkość amerykańskiego PKB w ciągu dwóch miesięcy skurczyła się do poziomu notowanego w 2016 r. GUS nie opublikował jeszcze danych dla polskiej gospodarki, ale wiemy na przykład, że wartość sprzedanej produkcji przemysłowej w kwietniu spadła o prawie 25 proc. w porównaniu z marcem. W tym samym czasie ilość zarejestrowanych bezrobotnych wzrosła o 6,2 proc. Obniżenie poziomu aktywności gospodarczej powoduje spadek prędkości obiegu pieniądza, co przynosi skutki deflacyjne.

Na razie, według dostępnych danych, zarówno na świecie, jak i w Polsce przeważają deflacyjne skutki kryzysu. Polski wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych spadł o 0,1 proc. w kwietniu i 0,2 proc. w maju. W USA w maju było to 0,1 proc.

Jest jednak dość jasne, że po całkowitym odmrożeniu gospodarki prędkość obiegu pieniądza znacząco się zwiększy, co w połączeniu ze wzrostem jego ilości w obiegu powinno doprowadzić do dynamicznego wzrostu inflacji. Wątpliwe jest, czy w ciągu najbliższych kilku lat osiągniemy kilkudziesięcioprocentowy wzrost gospodarczy, tym bardziej że powinien on być liczony w stosunku do stanu sprzed kryzysu. Ilość pieniądza w stosunku do wielkości PKB bez wątpienia wzrośnie. W dodatku władze będą się obawiać jej zmniejszenia i spowodowania spowolnienia gospodarczego.

Bartosz Tomczyk – przewodniczący rady nadzorczej w polskim fintechu Provema

Podobne wpisy

  • Droga pełna przeszkód

    Budownictwo to nie tylko kolejna gałąź gospodarki – to kwestia obronności, ochrony rynku pracy oraz uwolnienie od nadmiernej biurokracji. Takie wnioski płyną z debaty „Inwestycje infrastrukturalne: zmiana i kontynuacja”, która odbyła się podczas XVII Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach. Branża budowlana w Polsce jest w trudnej sytuacji. Chodzi nie tylko o rynek mieszkaniowy, ale także o inwestycje kluczowe dla transportu i bezpieczeństwa: drogi, linie…

  • |

    Pieniądze to nie wszystko

    Firma zapewniająca stabilne zatrudnienie, umowę o pracę i wysokie zarobki, ale też taka, która prowadzi działania na rzecz ochrony środowiska naturalnego. To odpowiedzi, które na pytanie: kim jest pracodawca godny zaufania, padały najczęściej. Nasze badanie przeprowadziliśmy w 2023 r. i dziś mówimy sprawdzam!  Rozpoczęliśmy nabór do XIV edycji Konkursu Pracodawca Godny Zaufania. To inicjatywaFundacji im. XBW…

  • Rzeczywistość postcovidowa – kogo doceniamy?

    Niezależnie od deklarowanych postaw pełnych otwartości i tolerancji, żyjąc w danej społeczności trudno uwolnić się od oceniania. Oceniamy zwykle według przyjętych kryteriów, które dyktuje moda lub system wartości.  Czasami jednak zdarza się coś, co cały system, skrzętnie budowany, zmywa z powierzchni. Ostatnio taką falą była, a w zasdzie wciąż jest,  pandemia koronawirusa. Zmieniła ona wiele w naszym postrzeganiu wartości, więzi, dostępu…

  • Rozbiory Polski a wojna na Ukrainie, czyli czego uczy historia

    W tym roku mija 230. rocznica drugiego rozbioru Rzeczypospolitej. Podobnie jak rozbiór pierwszy a później trzeci, nie wzbudził on przesadnej reakcji innych europejskich stolic. Efektem tej politycznej rozbiorowej zbrodni stał się fakt, że zaborcze państwa stały się agresywnymi potęgami, za co Europa już wkrótce zapłaciła krwawymi wojnami. Dziś klęska Ukrainy także zachwiałaby kontynentalną równowagą, czego…

  • Kultura języka

    „Chodzi mi o to, aby język giętki powiedział wszystko, co pomyśli głowa”. Ten znany cytat z Juliusza Słowackiego w kontekście obecnego poziomu publicznej debaty nabiera nowego wymiaru ironicznego. Podobnie zresztą, jak sformułowanie „nieparlamentarne wyrażenie” – dla wielu osób z pewnością oznacza ono teraz coś przeciwnego, niż znaczyło dawniej. Wiele mówi się o promocji naszego kraju, naszej…

  • Nowa Umowa Społeczna

    Za długo żyliśmy według starej umowy: bezpieczeństwo w zamian za podporządkowanie. Dziś już więcej wiemy, więcej chcemy, a przede wszystkim więcej możemy. To już nie wystarcza – trzeba porozmawiać i ustalić nowe zasady. Trudno o lepszy moment i miejsce do takiej wymiany zdań niż Forum Pracownika i Pracodawcy, które 11 czerwca odbędzie się w SGH. Nowa umowa, nowa praca Dziś przeżywamy gwałtowny wzrost…