Advertisement

Jak to z ruską mafią było

Osoby które dobrze pamiętają lata dziewięćdziesiąte zapewne równie dobrze zapamiętały nagły i, mimo wszystko, niespodziewany, przynajmniej na tak ogromną skalę, rozwój bandytyzmu w Polsce. Z dnia na dzień pojawiły się w naszym kraju zorganizowane gangi, zwane przez media usłużnie „mafiami”.

dr Robert kościelny
dziennikarz, autor książek

Handlowców, restauratorów, przedsiębiorców wprawiali w popłoch bandyci, zwani przez uległe publikatory „żołnierzami mafii”, wysyłani „na miasto” przez hersztów band, określanych mianem „szefów” czy „liderów”, celem pobrania reketu: wymuszenia rozbójniczego na bezbronnych ludziach. Był to czas wybuchających pod samochodami bomb, ulicznych strzelanin w iście chicagowskim stylu. Patrząc na to wszystko nie sposób było nie zadać sobie pytania – kto za tym stoi? Komu zależy, aby ludzie zamiast cieszyć się z upadku komunizmu drżeli o życie swoje i najbliższych oraz mienie, egzystując wśród nieustannych niusów o napadach, morderstwach, pobiciach, wymuszeniach, zuchwałych kradzieżach?

Obraz przestępczej Rosji

To co działo się u nas działo się również w Rosji, tylko bardziej. Z o wiele większym rozmachem. Oto garść, w stosunku do ogromu zjawiska, informacji, zaczerpniętych z ówczesnych mediów relacjonujących na bieżąco działalność zorganizowanych grup przestępczych.

„Przestępczość jest tak nieodłączną częścią życia we współczesnej Rosji, że kanały telewizyjne nadają codziennie specjalne programy informacyjne poświęcone zabójstwom gangów, konfiskatom narkotyków i napadom, być może dlatego, że sama ilość materiałów z tych wydarzeń przytłoczyłaby główne programy informacyjne”, nadawało BBC w marcu 1998 r. ilustrując swój przekaz zdjęciem funkcjonariusza sił bezpieczeństwa noszącego, podczas akcji rozbijania kolejnej szajki, kominiarkę celem zachowania anonimowości.

Wiadomości o przestępstwach trafiały do programów telewizyjnych w godzinach największej oglądalności. Rosyjska telewizja publiczna i program informacyjny rosyjskiej telewizji NTV oprócz relacji z bieżących wydarzeń politycznych przedstawiały najnowsze, rzadko uspokajające doniesienia z konferencji prasowych Prokuratury Generalnej lub Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. W jednej z relacji prokurator generalny Jurij Skuratow poinformował, że w ciągu 10 lat wskaźnik przestępczości wzrósł dwukrotnie. Łamanie prawa, mówił, było „szczególnie poważne, a przestępcy stali się bardziej agresywni i brutalni. Mieli do dyspozycji coraz lepszy sprzęt techniczny. Powiększył się zasięg geograficzny porwań i brania zakładników”.

Rok później Skuratow musiał ustąpić ze stanowiska po tym, jak rosyjska telewizja pokazała kompromitujący film, obrazujący pana prokuratora w towarzystwie kobiet lekkich obyczajów. Nagranie zostało wyemitowane niedługo po tym, jak wszczął on śledztwo w sprawie kremlowskich afer. Wideo upubliczniło FSB kierowane wtedy przez Władimira Putina.

Aby uzyskać jaśniejszy obraz skali przestępczości w codziennym życiu Rosjan, należało oglądać nie główne serwisy informacyjne, lecz przeglądy przestępstw dokonywane w takich programach jak „Na służbie” w telewizji Rossija TV, „Kryminał” w telewizji Rossija NTV i „Patrol drogowy” w telewizji Rossija TV6. „Patrol drogowy” w sposób bardzo dosadny przedstawiał przemoc. „Dziennikarze emitowanego dwa razy dziennie, o 8 rano i tuż po północy, 15-minutowy programu przemierzali Moskwę wespół z jednostkami policyjnymi, filmując zwłoki w kałużach krwi, ukryte narkotyki i uciekające przed okiem kamery kobiety z agencji towarzyskich. Reporterzy często przesłuchiwali podejrzanych w obecności kamer zaledwie kilka godzin po aresztowaniu. Dopiero co uwięzieni przez policję odpowiadali na pytania dziennikarzy, takie jak: dlaczego zabili lub jak zostali kurierami narkotykowymi”, mogliśmy dowiedzieć się z BBC.

Media zachodnie krytykowały „Patrol drogowy” za częste przekraczanie granic przyzwoitości (i tak dość szeroko pojętych) jak np. wtedy, gdy w programie pokazywano zbliżenia sceny samobójstwa przez powieszenie. Co ciekawe, zachodnie media zastanawiały się niekiedy na ile wiernie rosyjska telewizja przedstawiała świat przestępczy, sugerując że obraz wszechobecnego bandytyzmu w Rosji mógł być cokolwiek przejaskrawiony. Natomiast pewne było, iż „rosyjskim widzom nie brakowało przygnębiających przypomnień o otaczającej ich przemocy”. Jak widać i tam ktoś zadbał, aby obywatele, widząc taką makabrę zaczęli tęsknić do czasów kiedy wprawdzie nie było wolności ale za to „ był porządek”. Ta „tęsknota” miała później przełożenie na wyniki wyborów, w których dawni towarzysze, funkcjonujący pod zmienionymi szyldami, odnosili sukcesy, a czasami nawet wygrywali wybory.

Wymuszenia stanowiły w Rosji codzienność. Amerykański hotelarz Paul Tatum, zastrzelony w 1995 r., twierdził kilka tygodni przed zabójstwem, że grożono mu śmiercią. Kanadyjski przedsiębiorca Doug Steele właściciel moskiewskiego klubu nocnego o nazwie „The Hungry Duck” mówił zachodnim mediom, że wypłacił 625 tys. funtów (1 mln dolarów) łapówek policji, urzędnikom i mafii. Pan Steele, który przeżył już jedną próbę porwania, powiedział BBC: „Trzeba działać polubownie, inaczej nie będzie biznesu”.

Rosyjska mafia wkracza w wielki świat

Kiedy rosyjska mafia zaczęła wkraczać do Stanów Zjednoczonych, na szefa nowojorskiej operacji wybrała Wiaczesława Iwańkowa, znanego jako Japończyk (ew. mały Japończyk). Wjechał on do USA w 1992 r. na podstawie wizy biznesowej z zadaniem uporządkowania dość płynnych organizacyjnie rosyjskich grup przestępczych w tym kraju.

Louis Freeh, szef Federalnego Biura Śledczego (FBI), powiedział wówczas: „Za 10 lub 20 lat Iwańkow może stać się bardzo, bardzo niebezpiecznym przywódcą przestępczym, nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale na całym świecie”. I tak też się stało, choć o wiele szybciej niż przewidywał szef FBI. W 2009 r. Japończyk został zastrzelony przez snajpera konkurencyjnego gangu. O randze jaką miał wówczas ów arcybandyta, świadczy fakt, że na jego pogrzeb na Cmentarzu Wagańkowskim, gdzie spoczywają sławni Rosjanie zjechali się arcyłotrzy z całego świata. „Liderzy środowisk kryminalnych już wyruszyli z Europy na pogrzeb swego >towarzysza broni< – mówił agencji Interfax anonimowy przedstawiciel rosyjskiego MSW. Inny sławny mafios wywodzący się, podobnie jak Japończyk z worow w zakonie, czyli hersztów złodziei (worowskowo mira) przestrzegających „złodziejskiego kodeksu” (worowskowo zakona), również pochowany został z wielką pompą. Otari Kwantriszwili, gruziński wor określany jako „nieoficjalny wysłannik świata przestępczego do społeczeństwa”, został zamordowany w 1994 r. Popularny bard Aleksander Rozenbaum pożegnał Kwantatriszwilego słowami: „Kraj stracił swojego przywódcę”. Na pogrzeb przestępcy masowo przybyli przedstawiciele sportu i estrady.

Jak możemy dowiedzieć się ze studium kryminologicznego Katarzyny Laskowskiej, „Rosyjskojęzyczna przestępczość zorganizowana” (2006) pierwsza oficjalna wzmianka o przestępcach wśród radzieckich emigrantów zawarta była w Sprawozdaniu Prezydenckiej Komisji do spraw przestępczości zorganizowanej z kwietnia 1986 r. Ujawniono wówczas działalność przestępczą mafii z Odessy. Nazywano ją „bandą ziemniaczaną”, „ponieważ poszkodowani, wierząc, że kupują stare złote monety, w istocie nabywali tylko torebkę z ziemniakami. Analiza dalszej działalności radzieckich emigrantów w USA wskazała, że popełniali oni następujące przestępstwa: oszustwa (zapłata za nabyte towary pieniężnymi >kukłami< – plikami naciętego papieru, leżącego między prawdziwymi banknotami), kradzieże, podpalenia, kontrola prostytucji, drobny handel narkotykami”.

Już 1994 r., według dyrektora FBI Louisa Freeha „rosyjska przestępczość zorganizowana była najważniejszym i długotrwałym zagrożeniem bezpieczeństwa narodowego w USA”. Na potwierdzenie tych słów przytaczano różne dane dotyczące ilości działających rosyjskojęzycznych grup przestępczych w USA. Jeżeli w 1993 r. było ich 15, to do końca 1997 r. ich ilość wzrosła do 27, działały one w 15 stanach i 14 miastach USA. Pod koniec lat dziewięćdziesiątych, grupy te działały już w 37 stanach USA. W świetle innych informacji, amerykańskie organa ścigania wpadły na trop 26 grup działających w 17 miastach na terenie 15 stanów.

Bliski Wschód

W latach dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia zaczęły do służb zachodnich dochodzić sygnały, że rosyjska mafia przejęła kontrolę nad izraelskim światem przestępczym i wykorzystuje kraj do prania brudnych pieniędzy. W mediach pisał o tym Kevin Connolly, dziennikarz opisujący upadek Związku Radzieckiego, a później badający cichą, ale skuteczną, inwazję rosyjskiej mafii na społeczeństwo izraelskie.

Na początku lat dziewięćdziesiątych nastąpiła masowa fala imigracji z byłego Związku Radzieckiego, która w ciągu dekady przyniosła 750 000 nowych przybyszów do Izraela. Wśród przyjezdnych znajdowali się także rosyjscy gangsterzy. Uważa się, że wielu z nich, aby dostać się do kraju, przedstawiło fałszywe dowody na żydowskie pochodzenie. Policja w Izraelu poddała obserwacji kilkadziesiąt osób podejrzanych o udział w zorganizowanej przestępczości. Były szef policji Asaf Hefetz powiedział, że w ciągu ostatnich siedmiu lat 2,5 mld funtów (4 mld dolarów) pieniędzy pochodzących ze zorganizowanej przestępczości w byłym Związku Radzieckim zostało zainwestowane w izraelskie nieruchomości, przedsiębiorstwa i banki.

Gregory Lerner, aresztowany w 1997 r. za defraudację 70 mln funtów (106 mln dolarów) z czterech rosyjskich banków, został rzekomo wysłany do Izraela, aby pokierować jedną z operacji prania pieniędzy. Czterdziestosiedmioletni Lerner spędzi w więzieniu sześć lat, po zawarciu ugody z izraelskimi prokuratorami. Meir Gilboa, szef izraelskiej jednostki ds. poważnych przestępstw, tak skomentował wzmożoną aktywność rosyjskich bandytów w Izraelu: „Przyjeżdżają tutaj, bo w Izraelu łatwo jest prowadzić nielegalną działalność. Nie ma prawa zakazującego prania pieniędzy ani przynależności do nielegalnej organizacji”. Gilboa dodał, że „Żydom łatwo jest uzyskać obywatelstwo izraelskie. Jeśli nie są Żydami, są na tyle sprytni, że fałszują dokumenty, żeby uzyskać obywatelstwo. Czują się tu o wiele bezpieczniej niż w Rosji”. Szef izraelskiej jednostki ds. poważnych przestępstw uważał, że ​​rosyjskie organizacje przestępcze stanowią zagrożenie dla społeczeństwa izraelskiego: „Mają do dyspozycji środki pozwalające im korumpować rząd i system gospodarczy”. Obawiano się, że tak duża liczba gangsterów z Rosji „doprowadzi do wzrostu przestępczości, ponieważ ludzie ci potrzebują dużo pieniędzy, aby utrzymać swój luksusowy styl życia”.

Prostytucja, narkotyki i Cosa Nostra

Jednym z bardzo dochodowych obszarów, w którym świetnie Rosjanie świetnie prosperowali, była prostytucja. W ciągu kilku lat ostatniej dekady XX w. w Tel Awiwie i Hajfie powstało mnóstwo zamtuzów. Wiele z nich kontrolowały rosyjskie gangi, które rekrutowały „damy do towarzystwa” z Europy Wschodniej. Zwerbowane w ten sposób kobiety miały stawać się przedmiotem handlu między gangsterami. Według niezweryfikowanych informacji sprzedawano je za kwotę od 6000 funtów (10 000 dolarów) do 9000 funtów (15 000 dolarów). Detektyw Toni Haddad z wydziału obyczajowego w Hajfie powiedział: „Sprzedaje się je jak niewolników. Nikogo to nie obchodzi. Nie sądzę, żeby to było dla nich to życie, o którym myślały godząc się na rolę kobiet do towarzystwa”. Katarzyna Laskowska zwróciła uwagę, że prostytucja oraz handel kobietami odbywał się, za sprawą rosyjskich bandytów, również w Europie Zachodniej. „Przerzut prostytutek z byłego Związku Radzieckiego następował do trzech krajów: Niemiec, Belgii i Holandii. Gdy kobiety lub ich opiekunowie byli zagrożeni zatrzymaniem w jednym kraju, przenosili się do innego, wykorzystując istniejące kontakty”.

Gangsterzy z Rosji zainteresowali się też handlem narkotykami. Bardzo ważna postać w kolumbijskiej walce z handlem narkotykami stwierdziła, że jednym z największych problemów, z jakimi borykają się jednostki antynarkotykowe Ameryki Łacińskiej, jest rosyjska mafia. Szef kolumbijskiej policji, generał Rosso Jose Serrano, powiedział na konferencji poświęconej narkotykom w Kostaryce, że rosyjska mafia rozszerza działalność na handel narkotykami w Kolumbii i Brazylii. Generał Serrano ostrzegł również, że handlarze narkotyków planują zwiększyć dostawy środków uzależniających do Europy, w czym prym wiedzie mafia z Rosji.

Korzystając ponownie z wiedzy zawartej w obszernym studium Katarzyny Laskowskiej, zauważmy że na początku lat dziewięćdziesiątych gangsterzy z Rosji podpisali z syndykatem zbrodni z Włoch, czyli sycylijską Cosa Nostrą, neapolitańską Camorrą oraz kalabryjską N’dranghettą „traktat o braterskiej przyjaźni”. Był on wynikiem dwuletnich rokowań „ojców chrzestnych” Wschodu i Zachodu. Pierwszy szczyt odbył się w marcu 1991 r. w Warszawie, drugi w październiku 1992 r. w Pradze, następny w listopadzie 1993 r. w Sankt Petersburgu. W negocjacjach pośredniczyli oficerowie KGB. Na poufnych konferencjach ustalono zasady współpracy między przestępczymi organizacjami.

Bossowie sycylijscy obiecali Rosjanom dostęp do szlaków przemytniczych i do siatki dystrybucyjnej na terenie Europy Zachodniej, jednak kontrolę nad nimi sprawować miała Cosa Nostra. Rosjanie dowiedzieli się także o niektórych sposobach przemytu z Ameryki Południowej oraz Azji Południowo–Wschodniej. W zamian rosyjscy przestępcy zobowiązali się ochraniać szlaki i kanały dystrybucyjne na terenie Rosji, z których mieli korzystać bandyci z Włoch. Ustalono wspólne działania na terenie republik kaukaskich. Celem współpracy w tym rejonie miało być wyparcie grup tureckich. Jak wynika z późniejszych doświadczeń, pisała Katarzyna Laskowska, Cosa Nostra skorzystała także ze stworzonych przez rosyjskich przestępców możliwości bezpiecznego inwestowania w zyskowne przedsięwzięcia na terenie Federacji Rosyjskiej. Gwarantem bezpieczeństwa zainwestowanych pieniędzy była rosyjska mafia.

Z genezy ruskiego bandytyzmu

Niektórzy mówią, że Związek Radziecki się rozpadł. Ale chyba poprawniej należałoby stwierdzić, że Kraj Rad poddany został prywatyzacji; poszczególne jego struktury zostały po prostu skomercjalizowane. Jedną z nich była struktura siłowa. Bardzo potężna, jedna z najpotężniejszych w Związku Radzieckim. Pisał o tym Włodzimierz Marciniak, w pracy „Rozgrabione imperium” (2001). Teraz, zamiast ojczyzny proletariatu, ludzie z byłego resortu spraw wewnętrznych ZSRR ochraniali interesy powstających firm prywatnych, na czele których najczęściej stawali dawni bolszewicy i ich czekiści. Firmy ochroniarskie chętnie zatrudniały też byłych weteranów wojny w Afganistanie, sportowców (specjalistów sportów walki) i zawodowców z milicji.

Według danych raportu Instytutu Naukowo-Badawczego MSW Związku Radzieckiego, rozpadającego się już w tym czasie, w 1991 r. istniało ok. 10 tysięcy grup przestępczych, w których „służyło” 4 miliny ludzi! Według rządowych śledczych, do 1992 r. „ponad połowa grup przestępczych w kraju miała powiązania z rządem”.

Autor „Rozgrabionego imperium” podaje przykład przejścia członków struktur siłowych do nielegalnej działalności komercyjnej. W początkach 1992 r. powstała we Władywostoku silna organizacja przestępcza o nazwie „System”, której zadaniem była ochrona firm braci Łarianowych (twórców organizacji) przed światem kryminalnym. „System” miał własny ośrodek analityczny, wydział techniczny, wywiad, kontrwywiad, brygady do zadań zwykłych i zadań specjalnych. Tworząc tę strukturę bracia wzorowali się na strukturze wywiadu wojskowego GRU. Pomagali im w tym oficerowie wywiadu Floty Pacyfiku. Natomiast funkcjonariuszami („żołnierzami”) byli rezerwiści z grup dywersyjnych piechoty morskiej i komandosów.

Paul Klebnikow, były redaktor rosyjskiego magazynu „Forbes”, opisał hierarchię władzy w Rosji lat 90. jako „trójboczną piramidę, złożoną z gangsterów, biznesmenów i urzędników państwowych”. Gangsterzy pochodzili z różnych środowisk; niektórzy rozpoczynali karierę przestępczą w sowieckich więzieniach (wory w zakonie), podczas gdy inni, bez kryminalnej przeszłości, po prostu stosowali nielegalne praktyki, aby osiągnąć ogromne bogactwo w następstwie reform gospodarczych.

Benjamin Varlese z Amerykańskiego Uniwersytetu Wojskowego stwierdził w pracy badawczej z 2019 r., że pierwszym materiałem powstałym w wyniku badań nad rosyjską przestępczość zorganizowaną był raport Jamesa O. Finckenauera i Jurija A. Woronina, sporządzony w 2001 r. dla Departamentu Sprawiedliwości, zatytułowany „Zagrożenie ze strony rosyjskiej przestępczości zorganizowanej”. Autorzy informowali w nim, że przestępczość zorganizowana w Rosji jest zinstytucjonalizowaną częścią środowiska politycznego i gospodarczego. Wyrosła z systemu sowieckiego, w którym członkowie elity państwowej nawiązywali wzajemnie korzystne relacje osobiste z przestępcami. Pod koniec lat 60. XX wieku zaczęła kształtować się trójpoziomowa struktura. Najwyższy poziom zajmowali wysocy rangą urzędnicy państwowi i partyjni. Drugi poziom stanowili przedsiębiorcy działający w szarej strefie, działający poza systemem gospodarki nakazowo-rozdzielczej. Najniższy poziom stanowili zawodowi przestępcy, którzy zajmowali się handlem narkotykami, hazardem, prostytucją i wymuszeniami.

Zamienili książeczki partyjne na czekowe

Kiedy za czasów Michaiła Gorbaczowa wspierano przedsiębiorczość prywatną w formie spółdzielni, osoby najlepiej przygotowane do skorzystania z tej nowej szansy okazywały się przestępcami, przedsiębiorcami działającymi w szarej strefie i skorumpowanymi biurokratami. Pod koniec okresu Gorbaczowa wysocy rangą urzędnicy partyjni zaczęli wyprowadzać fundusze partyjne do banków, firm handlowych i firm eksportowo-importowych. Prywatyzacja majątku państwowego, która rozpoczęła się w Rosji w 1992 r., zarówno poszerzyła, jak i umocniła złożone relacje między urzędnikami a przestępcami.

Finckenauer i Woronin zwrócili uwagę na to, że „Z powodu korupcji i nieudolności rządu, te segmenty społeczeństwa, które zazwyczaj sprzeciwiają się zorganizowanej przestępczości – organizacje społeczne, ruchy polityczne i ogół społeczeństwa – zamiast tego ją popierają. Paradoksalnie, przestępczość zorganizowana zapewnia stabilność i napędza gospodarkę. Ta stabilność i stymulacja gospodarcza mają jednak bardzo wysoką cenę w dłuższej perspektywie”.

W ciekawej i dobrze udokumentowanej pracy licencjackiej powstałej na kierunku Studia Międzynarodowe Uniwersytetu Mississippi w 2012 r. i poświęconej m.in. rosyjskiej bratwie (mafii) Elizabeth Q. Younger celnie zauważyła: „Decydenci popełnili fatalny błąd, próbując rozwijać gospodarkę rynkową, zanim stworzyli społeczeństwo obywatelskie, w którym wolny rynek mógłby prosperować. W rezultacie upadek Związku Radzieckiego oznaczał wyścig o kontrolę nad dostępnymi zasobami, w tym przemysłem, bankami i obiektami obronnymi. Do dziś kapitaliści z dawnej nomenklatury komunistycznej wykorzystują rosyjską przestępczość zorganizowaną jako narzędzie do przywłaszczania sobie łupów byłego Związku Radzieckiego”

Finckenauer i Woronin w swoim studium pisali, że Jekaterynburg (Swierdłowsk), położony na Uralu, jest największym ośrodkiem przemysłowym w Rosji i znany jest również jako jej „gangsterska stolica”. Bandytyzm w Rosji będzie się rozwijał i ekspandował poza granice nie tylko Rosji ale byłego Związku Radzieckiego. Znajdzie sobie miejsce wszędzie tam, gdzie są łupy do zagarnięcia, bez względu na to jak sprawne są służby państw, do których ruska bratwa zawita. Oczywiście, tam gdzie istnieje sprawny aparat bezpieczeństwa, aktywność bandytów będzie mniejsza i bardziej dyskretna. Ale będzie. Natomiast w krajach „upadłych” albo chwiejących się, słabych po prostu, aktywność ta „rozkwitnie”. Finckenauer i Woronin nie widzieli szans na to, że w dającej się przewidzieć przyszłości rosyjska mafia osłabnie. Bowiem jednym z powodów jej siły jest to, że „na wszystkich szczeblach władzy [w Rosji] wyraźnie brakuje woli politycznej niezbędnej do rozwiązania problemu. W rezultacie można oczekiwać, że zorganizowane sieci przestępcze będą w najbliższej przyszłości stawać się coraz silniejsze i potężniejsze”. I tak też się stało, o czym wiemy mając przewagę nad autorami ponad dekady doświadczeń.

Najnowsze

Ważniejszy czas i wypoczynek niż prezenty rzeczowe

Najwięcej Polek i Polaków, gdyby otrzymało od Mikołaja dodatkowe 5 tys. zł, przeznaczyłoby tę kwotę na wyjazd wypoczynkowy –...

Siedmiu wspaniałych

Raport 7 Wspaniałych to zestawienie liderów, którzy wyznaczają kierunek rozwoju najważniejszych sektorów polskiej gospodarki. W tym roku wyróżniamy osobowości, które szczególnie...

Energetyka – Polska szykuje się na boom gazowy do 2031 r.

Polskie zapotrzebowanie na gaz ziemny ma osiągnąć ok. 29 mld m³ rocznie do 2031 r., co oznacza wzrost o blisko 55 proc. względem obecnego...

RYNEK NIERUCHOMOŚCI – Stabilizacja przed kolejną falą wzrostów?

Rok 2025 przyniósł stabilizację na rynku. Ceny ofertowe zatrzymały się, a w przypadku cen transakcyjnych odnotowano nawet spadki. To efekt mniejszej...

Ubezpieczyciele w obliczu przyspieszenia cyfryzacji i reform regulacyjnych

Ubezpieczyciele w regionie CEE zwiększyli składki z tytułu ubezpieczeń innych niż na życie z 18 mld euro w 2018...