Według dokumentów sądowych ujawnionych po aresztowaniu pod zarzutem oszustwa w grudniu 2008 r. Madoff powiedział śledczym, że jego działalność w zakresie zarządzania pieniędzmi była „w zasadzie gigantyczną piramidą finansową”, która wyłudziła od organizacji charytatywnych, inwestorów indywidualnych, funduszy emerytalnych i europejskich banków 65 mld dol.
dr Robert Kościelny
dziennikarz, autor książek
W przemówieniu wygłoszonym na sympozjum finansistów w 2007 r. Bernard Lawrence Madoff powiedział: „W dzisiejszym otoczeniu regulacyjnym łamanie przepisów jest praktycznie niemożliwe. I to jest coś, czego opinia publiczna tak naprawdę nie rozumie. A jeśli czytasz gazetę i widzisz kogoś, kto łamie przepisy, mówisz sobie: no wiesz, oni zawsze tak robią. Ale naruszenie prawa finansowego nie może pozostać niezauważone, a już na pewno nie przez dłuższy czas”. Po tych słowach, godnych szanowanego biznesmena, pan Madoff otrzymał gromkie brawa. Tak, świat biznesu, w tym szczególnie tego z najwyższej półki, musi być transparentny i szanować prawo. Jeśli nie, to spostponowana jurysprudencja upomni się o szacunek do siebie. Z całą stanowczością. Jednak przecież w tym wytwornym środowisku nie trzeba było o tym nawet wspominać. Przynajmniej tak mogłoby się wydawać.
Zagadka osobowości Bernarda Madoffa
29 czerwca 2009 r. Bernard Madoff został skazany przez sędziego Denny’ego China na karę 150 lat pozbawienia wolności, właśnie za łamanie przepisów finansowych. I to jeszcze jakie łamanie! Według dokumentów sądowych ujawnionych po aresztowaniu pod zarzutem oszustwa w grudniu 2008 r. Madoff powiedział śledczym, że jego działalność w zakresie zarządzania pieniędzmi była „w zasadzie gigantyczną piramidą finansową”, która wyłudziła od organizacji charytatywnych, inwestorów indywidualnych, funduszy emerytalnych i europejskich banków 65 mld dol. Wśród ofiar Madoffa znaleźli się aktor Kevin Bacon, emerytowany baseballista Sandy Koufax, aktor John Malkovich, reżyser filmowy Steven Spielberg i laureat Pokojowej Nagrody Nobla Elie Wiesel. Oczywiście to tylko garść ofiar, tych najsławniejszych. Liczebnie, rzecz jasna, przeważali zwykli mieszkańcy Stanów Zjednoczonych, od emerytów z Florydy poczynając, a na drobnych ciułaczach, gdzieś na mroźnych cyplach Alaski kończąc.
Czy pan Madoff był tak cyniczny w 2007 r. i tak bezgranicznie pewny siebie, że wygłaszał opinie, w które nie wierzył, to znaczy wierzył, że są prawdziwe, ale nigdy, przenigdy nie okażą się takie w przypadku jego poczynań? Czy jednak wierzył w ich uniwersalność i nieuchronność? W to, że nie mają względu na osoby, nawet tak zasłużone w świecie biznesu jak on? Wtedy należałoby zapytać, czy człowiek ten nie posiadał ukrytego mechanizmu autodestrukcji? Po co angażować się w aferę, która na pewno zostanie wykryta i nie przyniesie nic oprócz hańby, bankructwa i dożywotniego więzienia?
Przestępca, ale i ofiara osobistego demona?
Istnieją, jeśli nie dowody, to przynajmniej mocne poszlaki, żeby powiedzieć, iż coś jest na rzeczy z tym „mechanizmem autodestrukcji”. Steve Fishman w „New York” przytacza słowa Bernarda Madoffa, które padły w „mało znanym wywiadzie”: „«To był dla mnie koszmar» – powiedział śledczym, wielokrotnie używając tego słowa, jakby to on był prawdziwą ofiarą. «Chciałbym, żeby mnie złapali sześć, osiem lat temu». Czyli wtedy, kiedy zaczynał swoją grę ze sprawiedliwością o bardzo, bardzo, dużą sumę pieniędzy”. Fishman dodaje jeszcze: „I tak więzienie przyniosło Madoffowi ulgę. Nawet jego pierwszy przystanek, piekielna nora Metropolitan Correctional Center (MCC), gdzie był zamknięty 23 godziny na dobę, był swego rodzaju azylem. Nie musiał już obawiać się pukania do drzwi, które sygnalizowałoby, że to już «koniec z grą», jak to ujął”.
„To, co zrobiłem, było straszne. Nigdy sobie tego nie wybaczę. Ale to nie tak, że to planowałem” – powiedział Bernie Madoff podczas jednego z wywiadów, którego fragmenty przytacza „Forbes”, udzielonych już w więzieniu.
Gdyby tak było, to może o Bernardzie Lawrence Madoffie należałoby mówić nie tylko jako o przestępcy, ale też człowieku tragicznym, przynajmniej na swój sposób?
Nie, nie staram się wcielić w rolę advocatus diaboli. Przestępstwo Bernarda Madoffa skrzywdziło bardzo wielu ludzi, pozbawiając ciężko zarobionych pieniędzy. Niektórzy, nie mogąc znieść upokorzenia i straty finansowej, popełnili samobójstwo. Pytanie stawiam z obowiązku dziennikarskiego, który nakazuje wyłowić z ciągu zdarzeń interesujące kwestie, takie jak te dotyczące osobowości przestępcy.

„Okradał bogatych. Okradał biednych. Okradał tych pomiędzy. Nie miał w sobie żadnych wartości” – powiedział sędziemu były inwestor Tom Fitzmaurice podczas ogłaszania wyroku. „Oszukiwał swoje ofiary, pozbawiając je pieniędzy, żeby on i jego żona… mogli żyć w niewiarygodnym luksusie”. Z kolei sędzia federalny Denny Chin, wydając wyrok, stwierdził: „Należy powiedzieć, że zbrodnie pana Madoffa były wyjątkowo okrutne i że tego rodzaju nieodpowiedzialna manipulacja systemem to nie tylko bezkrwawa zbrodnia finansowa, która ma miejsce tylko na papierze, ale wręcz przeciwnie… taka, która pociąga za sobą oszałamiające straty w ludziach”.
Skazując Bernarda Madoffa na 150 lat więzienia, Chin tym samym odrzucił wniosek adwokatów przestępcy o wydanie wyroku skazującego na karę od 12 do 20 lat pozbawienia wolności z możliwością zwolnienia warunkowego. Kiedy w 2020 r. Madoff starał się o zwolnienie warunkowe z powodu terminalnej choroby nerek, Chin odrzucił wniosek, pisząc, że wydany przez niego wyrok „oznaczał dla Madoffa karę śmierć w więzieniu i nie ma powodu, by sądzić, że zasłużył na jakąkolwiek inną karę”.
Biedni, ale zdolni
Bernard Madoff urodził się w 1938 r. w żydowskiej dzielnicy Queens, zamieszkiwanej przez niższą klasę średnią. W świecie finansów historia jego drogi do sławy rozpoczęła się w 1960 r., kiedy wraz z bratem Peterem pojawił się na Wall Street z kilkoma tysiącami dolarów, zaoszczędzonymi dzięki pracy ratownika i montera zraszaczy. „Byli dwójką biednych dzieciaków z Queens. Ciężko pracowali” – powiedział Thomas Morling, który w połowie lat 80. ściśle współpracował z braćmi Madoff, konfigurując i obsługując komputery, dzięki którym ich firma stała się zaufanym liderem w handlu pozagiełdowym. „Kiedy Peter lub Bernie mówili, że coś zrobią, ich słowo było zobowiązaniem” – powiedział Morling w wywiadzie z 2008 r., cytowany później przez Michaela Balsamo i Toma Haysa, dziennikarzy „The Seattle Times”.
Pracowitość, ta szlachetna cecha charakteru, nigdy nie opuści, chciałem napisać „naszego bohatera”, ale to znów mogłoby nasunąć niesłuszne podejrzenie, że autor sympatyzuje ze złoczyńcą, więc nazwałabym go antagonistą, gdyby w tej historii był jakiś protagonista, ale go nie ma – stąd użyję wyświechtanego, zwłaszcza w takich sytuacjach, słowa szwarccharakter – więc również u kresu życia, w więzieniu, szwarccharakter naszej opowieści „rzucił się w wir pracy, starając się o zatrudnienie z takim samym zapałem jak świeżo upieczony absolwent”, pisała jedna z gazet. Madoff ze względu na wiek nie musiał pracować, ale jak inaczej wypełnić czas? „Zawsze był pracowity – utrzymanie więzienia w ruchu to była nieustanna harówka – i początkowo miał nadzieję na miejsce w ekipie zajmującej się zagospodarowywaniem terenów zielonych w więzieniu” – informuje Fishman. Madoff zaproponował nawet swoje usługi w finansach – chciał być urzędnikiem odpowiedzialnym za budżet zakładu karnego, w którym był osadzony. „Miał kwalifikacje – był prezesem NASDAQ”, przypomniał nieco złośliwie, dziennikarz „New Yorka”. Chyba jednak nikogo nie zdziwi, że naczelnik więzienia skwitował to gromkim śmiechem: „Do diabła, nie!” – miał powiedzieć.
Piramidalne oszustwo Madoffa
Był właścicielem firmy (funduszu hedgingowego) Bernard L. Madoff Investment Securities, którą założył wspólnie z żoną w 1960 r. Fundusz ten stał się jednym z potentatów na rynku finansowym na Wall Street.
W latach 80. Bernard L. Madoff Investment Securities zajmował trzy piętra wieżowca na Manhattanie. Tam, wraz z bratem, a później dwoma synami prowadził legalną działalność jako pośrednik między kupującymi i sprzedającymi akcje. Madoff zyskał uznanie, wykorzystując swoją wiedzę i doświadczenie do uruchomienia w 1971 r. NASDAQ Stock Market – pierwszej elektronicznej giełdy papierów wartościowych, i zyskał tak wielki szacunek, że doradzał Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) w sprawie nowo powstałego systemu. Komisja SEC nigdy jednak nie dowiedziała się, że za kulisami, w oddzielnym, zamkniętym na klucz biurze, Madoff potajemnie tworzył sieć pozornego bogactwa, wykorzystując pieniądze nowych inwestorów do wypłacania zysków dotychczasowym inwestorom.
Była to typowa piramida finansowa, choć w nomenklaturze anglosaskiej używa się zamiennie określenia „schemat Ponziego”. Carlo Ponzi przybył do Ameryki jako biedny włoski imigrant w latach 20. XX w. Pewnego dnia Ponzi otrzymał list z Hiszpanii z dołączonym międzynarodowym kuponem zwrotnym. Ponzi zdał sobie sprawę, że może wymienić ten kupon na znaczki, które następnie odsprzeda z zyskiem. To oszustwo pocztowe okazało się tak skuteczne, że Ponzi zaczął pozyskiwać „inwestorów”, którym obiecywał horrendalny zwrot z inwestycji. W rzeczywistości po prostu wypłacał ten „zwrot” pieniędzmi od nowych inwestorów. Kiedy złapano go w sierpniu 1920 r., Ponzi zarobił około 7 mln dol. (Ówczesnych! Przeliczając na dzisiejszą wartość dolara byłoby to ok. 245 mln). Ten „pomysłowy Dobromir” spędził następne 14 lat w więzieniu. Jednak „Carlo Ponzi jest teraz tylko przypisem” – powiedział Anthony Sabino, adwokat specjalizujący się w obronie białych kołnierzyków. „Teraz to schemat Madoffa”. To największa piramida finansowa świata.
Bernard Madoff i SEC
SEC, której doradzał Madoff, badała Investment Securities ośmiokrotnie (1992-2008) – za każdym razem bez skutku. Steve Fishman pisał w „New York”, że H. David Kotz, inspektor generalny SEC, analizował, dlaczego jego agencja nie wykryła piramidy finansowej Madoffa. Co ciekawe, Madoff zgłosił się na ochotnika, by z nim porozmawiać – „jest on bez wątpienia światowym ekspertem w tej dziedzinie”. Szybko przypomniał Kotzowi o swojej pozycji: – „Sam napisałem sporą część zasad tradingu” – powiedział Madoff. Upierał się, że był „dobrym traderem” z solidną strategią, wyjaśniając, że popadł w kłopoty z powodu swojego sukcesu. Przypomnijmy, że trading (handlowanie) to sposób zarobkowania na wahaniach cen instrumentów finansowych: akcji, walut, kryptowalut, surowców, w krótkim horyzoncie czasowym. Jest to poniekąd przeciwieństwo inwestowania, gdzie w grę wchodzi zysk z różnicy kupna-sprzedaży, ale w długim odcinku czasu.
Fundusze hedgingowe, „zwykle marketingowcy”, jak powiedział z wyraźną odrazą, wciskały mu gotówkę. Zaangażował się za bardzo, został w tyle i wygenerował kilka wyimaginowanych transakcji, licząc, że uda mu się to naprawić – i nigdy tego nie zrobił. Niezależnie od własnych błędów, Madoff zachował pogardę dla SEC – to znów opinia Steve’a Fishmana. „Naśladował agentów, odchylając się do tyłu z rękami za głową, tak jak robił to jeden z agentów, który zachowywał się z powagą – «facet, który sprawia wrażenie Columbo», ale był «idiotą», powiedział Madoff, jak odnotowano w dwunastostronicowym sprawozdaniu z wywiadu, będącym częścią raportu Kotza”. Pogarda Madoffa dla Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) wynikała z jego profesjonalizmu, „nawet jeśli niekompetencja agencji uratowała mu skórę na lata – wystarczyło, żeby Columbo wykonał jeden telefon. «[To] podstawa księgowości»”, powiedział Madoff inspektorowi Kotzowi.
Pragnienie usług Madoffa
„Gdybym tylko związał się z Berniem Madoffem” – miał powiedzieć Rogerowi Friedmanowi z Fox News „bardzo bogaty dziennikarz” niedługo przed aresztowaniem biznesmena-oszusta. Wszyscy chcieli, aby Investment Securities zarządzał ich pieniędzmi. Madoff „robił bardzo dobre wrażenie” – powiedział Wiesel podczas dyskusji panelowej na temat skandalu w 2009 r. Elie Wiesel, jak pamiętamy, jedna z ofiar Madoffa, przyznał, że uwierzył w „mit, który wokół siebie stworzył, że wszystko jest tak wyjątkowe, tak niepowtarzalne, że musi pozostać tajemnicą”. Wszystkim wydawało się, że pan Bernard (spoufalmy się na chwilę z obiektem naszych zainteresowań) wypłukuje zyski z powietrza, jak nie przyrównując ci, co wymyślili opłaty za emisje CO2.
Może jednak nie wszystkim tak się naiwnie wydawało. Graydon Carter, autor książek o przekrętach finansowych, zauważył, że „wielu profesjonalistów zajmujących się rynkiem inwestycyjnym z dystansem odnosiło się do tajemniczego sukcesu Madoffa. Bank Goldman Sachs oraz Credit Suisse nigdy nie miały Madoffa na liście zaufanych maklerów, z kolei bank Société Générale wprost odradzał swoim klientom inwestowanie w fundusz Madoffa” (za Wiki).
Rozsypana piramida oszustwa
„The Seattle Times” relacjonował po latach: wszystko runęło 10 grudnia 2008 r., kiedy Madoff złożył dramatyczne wyznanie w swoim mieszkaniu na 12. piętrze na Upper East Side. Podczas spotkania z synami powiedział, że jego firma to „jedno wielkie kłamstwo”. Dyrektor finansowy Madoffa, Frank DiPascali, opowiedział ławie przysięgłych, jak tuż przed ujawnieniem oszustwa Madoff wezwał go do swojego biura. „Cały dzień patrzył w okno” – zeznał DiPascali. „Odwrócił się do mnie i rzekł, płacząc: «Jestem u kresu sił… Nie rozumiesz? Cała ta cholerna sprawa to oszustwo»”.
Madoff ujawnił wtedy, że firma jest niewypłacalna i to od lat, i że szacuje straty z tego oszustwa na co najmniej 50 mld dol., o czym SEC poinformowała 11 grudnia 2008 r. na swej oficjalnej stronie, stwierdzając jednocześnie, że złożyła skargę w sądzie federalnym na Manhattanie, w której zarzuca Madoffowi, że jego działalność w zakresie doradztwa inwestycyjnego jest oszustwem. O tym Madoff poinformował dwu swoich pracowników dzień wcześniej, 10 grudnia.
Po spotkaniu z Madoffem prawnik rodziny skontaktował się z organami regulacyjnymi, które powiadomiły prokuraturę federalną i FBI. Istnieją doniesienia, że to Andrew i jego brat Mark, synowie Madoffa, odkryli piramidę finansową ojca i mogli powiadomić władze.
Jak relacjonował „The Seattle Times”, Berni Madoff był w szlafroku, gdy pewnego grudniowego poranka dwóch agentów FBI bez zapowiedzi pojawiło się u jego drzwi. Zaprosił ich do środka, a następnie zapytany, „czy istnieje jakieś wytłumaczenie dla jego poczynań”, Madoff odpowiedział: „Nie ma żadnego wytłumaczenia”.
Madoff, jak od samego początku, upierał się w swoich zeznaniach, że działał sam – w co FBI nigdy nie uwierzyło. Powołano powiernika, którego zadaniem było odzyskanie środków, czasami poprzez pozywanie funduszy hedgingowych i innych dużych inwestorów, którzy odnieśli sukces oraz rozdzielenie tych środków między ofiary. Poszukiwania aktywów Madoffa „odkryły labirynt powiązanych ze sobą międzynarodowych funduszy, instytucji i podmiotów o niemal bezprecedensowej złożoności i rozległości” – powiedział powiernik Irving Picard w raporcie z 2009 r. To ciekawe, zważywszy, że „Madoff nigdy nie był intelektualistą, ma mentalność «mechanika samochodowego»”, jak powiedział dziennikarzowi „New York” jeden z menedżerów funduszu hedgingowego. Być może, aby zrobić „dobry” przekręt, trzeba właśnie tego, czego intelektualistom zazwyczaj brakuje, tzw. inteligencji praktycznej?
W oficjalnym raporcie stwierdzono, że powiernik zlokalizował aktywa i przedsiębiorstwa, „będące przedmiotem zainteresowania”, w jedenastu miejscach: Wielkiej Brytanii, Irlandii, Francji, Luksemburgu, Szwajcarii, Hiszpanii, Gibraltarze, Bermudach, Brytyjskich Wyspach Dziewiczych, Kajmanach i na Bahamach. Złożono ponad 15,4 tys. pozwów przeciwko Madoffowi. Jeśli Madoff był „mechanikiem samochodowym”, to na pewno wybitnym, takim od Rolls-Royce’ów albo innych Jaguarów.
Przeoczone sygnały upadku
Krótko po aresztowaniu biznesmena Roger Friedman z Fox News zauważył: „Pojawiły się pewne sygnały, że Madoff może mieć kłopoty. Sygnały były widoczne. W zeszłym roku [2007] jego własna Fundacja Rodziny Madoffów przekazała innym organizacjom charytatywnym zaledwie 95 tys. dolarów. Był to znaczący spadek w porównaniu z rokiem 2006 i każdym rokiem od roku 2000. Zaskakujące, że nikt nie zauważył różnicy w 2007 r., skoro obniżenie wartości darowizn odczuło wiele szpitali i innych organizacji opieki zdrowotnej”.
Rodzina Madoffów założyła swoją organizację charytatywną w roku 1998 i od tego czasu przekazała wielomilionowe darowizny na rzecz najważniejszych organizacji charytatywnych w Nowym Jorku. Dzięki tym darowiznom rodzina Madoffów: Bernard, jego żona Ruth, ich dwaj synowie i żony synów, zyskała szansę na kontakty z bogatymi i wpływowymi ludźmi z różnych kręgów towarzyskich Nowego Jorku.
Organizacja charytatywna zaczynała działalność powoli. Jednak w 2000 r. Madoffowie w swojej zwolnionej z podatku Fundacji zgromadzili oszałamiającą kwotę 25 mln dol. To właśnie wtedy stali się hojnymi darczyńcami. „Fundacja Bernarda i Ruth Madoffów może być interesująca dla śledczych. W 2007 r., choć w federalnym formularzu podatkowym nr 990 podali, że łączna wartość aktywów funduszu wynosi 19,1 miliona dolarów, Madoffowie odnotowali również «cenę sprzedaży brutto wszystkich aktywów» – czyli akcji, obligacji i papierów wartościowych – w wysokości 182 milionów dolarów. Jednak roczne darowizny tej pary na cele charytatywne nigdy nie przekroczyły 7 milionów dolarów” – analizował dziennikarz Fox News.
Koszmarne koszty przestępstwa dla rodziny
W czerwcu 2009 r. sędzia wydał nakaz konfiskaty mienia na kwotę 171 mld dol., pozbawiając Madoffa całego majątku osobistego, w tym nieruchomości, inwestycji i 80 mln dol. aktywów, które jego żona, Ruth, uznała za swoje. Nakaz pozostawił jej 2,5 mln dol. Skandal odcisnął również piętno na życiu rodzinnym: jeden z jego synów, Mark, popełnił samobójstwo w drugą rocznicę aresztowania ojca w 2010 r. Brat Madoffa, Peter, który pomagał w prowadzeniu firmy, został skazany na 10 lat więzienia w 2012 r., mimo że twierdzili, iż nie wiedział o występkach Bernarda. Drugi syn Madoffa, Andrew, zmarł na raka w wieku 48 lat. Ruth wciąż żyje.
Bloomberg pisał w marcu 2009 r., że żona Bernarda Madoffa ogłosiła swą posiadłość w Palm Beach na Florydzie głównym miejscem swojego zamieszkania. Decyzja ta miała uchronić dom wart 9,4 mln dol. przed wierzycielami. Ruth Madoff złożyła wniosek o zwolnienie z podatku od nieruchomości i je otrzymała – powiedziała Dorothy Jacks, asystentka rzeczoznawcy majątkowego w hrabstwie Palm Beach. Konstytucja Florydy chroni właścicieli domów, którzy uzyskali zwolnienie, a przejęcie nieruchomości może być trudne – powiedziała Bloombergowi Danaya Wright, profesor prawa na Uniwersytecie Florydy w Gainesville. Rząd USA poinformował o planach przejęcia aktywów, w tym apartamentu Madoffów na Manhattanie wartego 7 mln dol.
Ruth Madoff nie została oskarżona o żadne przestępstwo. Jednak przez cały czas wspierała męża. „Była zrozpaczona i zdenerwowana”, pisał „The Seattle Times”. Ruth odwiedzała Madoffa w federalnym kompleksie więziennym w Butner w Karolinie Północnej, gdzie jej mąż został osadzony. Wracając do celi po jednej z wizyt, z żalem powiedział: „Poszła grać w golfa”, czyli w to, co uwielbiali robić razem.
Na stronie internetowej więzienia federalnego w Butner podano prawdopodobną datę jego zwolnienia: 11 listopada 2139 r., pisze „The Seattle Times”.
„Wyszedł” wcześniej. Zmarł 14 kwietnia 2021 r. w więzieniu w Butner dwa tygodnie przed swoimi 83 urodzinami.
Zbrodniarz mimo woli czy zwykły socjopata?
Wytrawny dziennikarz śledczy Richard Behar wydał w 2024 r. książkę, „Madoff. The final word” („Madoff. Ostatnie słowo”), będącą zapisem rozmów z osadzonym. Na jednym z portali książkowych znajdziemy takie podsumowanie pracy: „Szokujący, irytujący, fascynujący (a momentami absurdalnie zabawny) «Madoff. The final word» pokazuje nam, jak Bernie zwabił w pułapkę tysiące inwestorów. Jak jednak jasno wynika z wytrwałych reportaży Behara z ostatnich piętnastu lat, na końcu tej opowieści nie ma wielu niewinnych. Prawie wszyscy zaangażowani są winni, co najmniej, najpowszechniejszej słabości ludzkości: chciwości”.
Nie, nie chcę robić z Madoffa męczennika, ciężko zapracował na swój haniebny los. Jednak pytanie nadal pozostaje w mocy – po co rozpoczął sprawę, która budziła jego wewnętrzny, moralny sprzeciw, a jej niekorzystny finał był dla niego, w oczywisty sposób, do przewidzenia? No, po co?