Tekstylna bariera dla wirusów i bakterii to przyszłościowy trend

Pandemia koronawirusa wyjątkowo mocno uderzyła w branżę mody. Marki szukają odpowiedzi na kryzys, testując nowe rozwiązania zarówno w obsłudze klienta, jak i technologiach mogących zmniejszyć ryzyko i szybkość przenoszenia się zarazków. Laboratoria specjalizujące się w produkcji nowoczesnych tkanin prowadziły prace badawcze jeszcze przed rozwojem pandemii. Efektem tych prac jest innowacyjna tekstylna bariera dla wirusów i bakterii, którą łatwo można zastosować w codziennym życiu. Jako pierwsza na polskim rynku sięgnęła po nią firma Emanuel Berg z Gdyni.

Z Jarosławem Szychułda-Berg, prezesem firmy Emanuel Berg rozmawiamy o przyszłości mody, zmieniającym się dziś dress code’dzie i pomysłach na wyjście z kryzysu.


Od 30 lat tworzy Pan markę, która jest znana na całym świecie, słynie z elegancji, luksusu. Uczył Pan stylu i ubierał ludzi ze świata polityki i biznesu, prawników, lekarzy. Czy dziś, w dobie pandemii moda jest nam potrzebna?

Wierzę, że tak. Choć kryzys dotknął naszą branżę szczególnie mocno, robimy wszystko, by znaleźć rozwiązanie problemu i przetrwać. Nasza marka – Emanuel Berg   narodziła się z fascynacji elegancją i szykiem w najlepszym wydaniu. Stworzyliśmy ją 30 lat temu, to całe nasze zawodowe życie. To pasja, ludzie, miejsca pracy, renoma, którą wypracowaliśmy. Wreszcie hołd złożony mojemu dziadkowi, od którego imienia powstała nazwa. Przetrwaliśmy wiele, wierzymy, że nie zawiedziemy zaufania naszych klientów. 

Państwa flagową usługą jest szycie na miarę. Ostatnie lata pokazały, że tego typu usługa zdobywa coraz więcej zwolenników. Mówi się nawet o tym, że koszula, czy garnitur szyty na miarę to kwintesencja dobrze ubranego mężczyzny. Teraz raczej nie jest to możliwe do zrealizowania?

Rzeczywiście, rosnący popyt na usługę made to measure odnotowywaliśmy od początku naszej działalności. Szczególnie panowie cenią sobie indywidualne i luksusowe produkty. To oznaka prestiżu, podkreślenie osobistego stylu, charakteru. Rozumiemy to i rozwijaliśmy w naszych salonach możliwość personalizacji koszul, garniturów, spodni, czy płaszczy. Zawsze uwzględniając potrzeby i preferencje klienta, jego styl życia. Dziś musimy wspólnie na nowo zdefiniować ten obszar. Nasze salony są zamknięte, ale pracujemy nad konfiguratorem made to measure, który niebawem wejdzie na rynek i klienci będą mogli zamawiać koszule na miarę on-line. Obecnie testujemy to rozwiazanie. Koszule na miarę z tkanin antywirusowych i antybakteryjnych klienci mogą też zamawiać do odbioru również w naszych sklepach stacjonarnych w Warszawie, we Wrocławiu oraz w Gdyni i Gdańsku.

Dress code jednak się zmienia. Czy moda formalna w dobie home office ma sens?
Biznesowy dress code tak szybko się nie zmieni. Oczywiście, teraz mamy sytuację, gdzie wielu menadżerów pracuje w trybie home office i nie uczestniczą bezpośrednio w spotkaniach biznesowych, konferencjach czy targach. Sami większość naszych rozmów z kontrahentami na całym świecie prowadzimy on-line. Widzimy też spadek sprzedaży odzieży formalnej na rzecz wzrostu odzieży casual niemal we wszystkich markach odzieżowych, ale ja bardzo wierzę w to, że wrócimy do normalności. Kontakty bezpośrednie z partnerami biznesowymi powrócą, a dress code wiąż będzie obowiązywał. Badamy grupę naszych klientów i widzimy, jak ważny jest dla nich styl, jakość stylizacji, elegancja, szyk. To są świadomi mody, ubioru i elegancji profesjonaliści. Oni chcą się dobrze ubierać! Nie sadzę, by z tego zrezygnowali, raczej z radością do tego powrócą. Koszule Emanuel Berg należą do światowej czołówki, szyte są z najlepszych tkanin, z dbałością o każdy detal i wysoką jakość wykończenia. Nasi klienci właśnie tego poszukują i za to nas cenią. Nawet jeśli styl casual będzie w większej mierze niż dotychczas reprezentowany, to jednak będzie on bardzo elegancki. Taka grupa klientów wciąż będzie istnieć.

Jednak będą szukać czegoś więcej niż tylko nowych kolekcji. Dziś równie ważny dla konsumentów jest kontekst zakupowy – wspieranie polskich marek, uczciwa produkcja, jakość, zaangażowanie marki w walkę z pandemią…

Zdajemy sobie z tego sprawę, dlatego robimy wszystko, by wykorzystać ten kryzys również jako szansę, szukamy najlepszych rozwiązań, które wymagają szybkich i odważnych zmian. Przy pierwszym lockdownie udało nam się sprzedać 500 tysięcy maseczek z tkanin koszulowych. To uratowało naszą firmę. Widzieliśmy, że jest zapotrzebowanie na jakościowy produkt. Powiedziałbym, że były to maseczki dopasowane stylem i jakością do naszych flagowych produktów – koszul i bluzek z włoskich tkanin. Klienci nam zaufali, a my mogliśmy utrzymać ciągłość produkcji i miejsca pracy w naszej szwalni w Tczewie. Zatrudniamy tam ponad 240 osób, głównie kobiety. Liczba miejsc pracy u nas w firmie się nie zmieniła, ale obawiam się, co będzie wiosną. Kryzys tak naprawdę dopiero przed nami. Jeśli stracimy naszych pracowników, to już tego nie odbudujemy. Widzimy, jak wygląda to w innych krajach europejskich – część fabryk jest zamykana, zmniejsza się liczba szwalni, produkcja jest przenoszona poza granice Europy. Na tym stracimy wszyscy. Dlatego też staramy się wejść na rynek z nowymi, innowacyjnymi rozwiązaniami, adresowanymi również do biznesu. Zaryzykowaliśmy i stworzyliśmy zupełnie nowy produkt – koszulę antywirusową. Tego jeszcze nikt w Polsce nie ma. Stawiamy na jakość i innowacje.

Wierzy Pan, że odzież może chronić przed koronawirusem?

Wszystkie działania, takie jak zachowanie dystansu społecznego, maseczki, mycie rąk pomagają nam zachować bezpieczeństwo w pandemii. Koszula, którą stworzyliśmy jest po prostu dodatkową barierą ochronną przed koronawirusem. Czymś, co możemy zastosować w codziennym życiu. Uważamy, że taki produkt może pomóc użytkownikom. W żadnym zaś stopniu nie jest to cudowne lekarstwo na koronowirusa! Bo takiego po prostu nie ma w tej chwili.

A Pan ją nosi?

Oczywiście. I koszulę, i maseczkę.

Skąd się wziął pomysł, by stworzyć taki produkt?

Od początku pracujemy z włoską firmą Albini Group, która produkuje ekskluzywne tkaniny dla takich marek jak Armani, Prada, czy Ermenegildo Zegna. Tkaniny te są wykańczane w szwajcarskiej firmie, która zaproponowała nową technologię rynkowi. A ponieważ jesteśmy jedyną firmą na polskim rynku, która współpracuje z Albini Group, w naturalny sposób postanowiliśmy spróbować i podjąć wyzwanie. Wierzymy, że taka odzież jest potrzebna.

Czy inne marki z sektora dóbr luksusowych i premium korzystają z tego rozwiązania?

Tak, bardzo dużo marek modowych zaczęło pracować z tą tkaniną. Niestety, na całym świecie salony sprzedaży obecnie nie funkcjonują, są zamknięte – od Nowego Jorku po Tokio. Trudno o bezpośredni kontakt z klientem i prezentację nowego produktu. Nie odbywają się też targi, na których wszelkie innowacje były pokazywane. Wierzymy, że tego typu produkt może być propozycją dla firm – jako odzież korporacyjna dla sieci banków, hoteli czy stacji benzynowych. Wszędzie tam, gdzie jest konieczny kontakt bezpośredni z klientami, tkaniny z ViroFormula mogą się sprawdzić jako dodatkowe zabezpieczenie przed wirusami i bakteriami.

Są jednak minusy…

Podkreślam to jeszcze raz – to nie jest szczepionka na koronowirusa. Nie ma rozwiązań idealnych, są tylko takie, które gwarantują dodatkową ochronę. Technologia w naszych produktach stanowi barierę dla wirusów i bakterii. Badania wykazały, że bakterie mogą utrzymywać się na tkaninach przez wiele tygodni, odzież jest nośnikiem zarazków. Technologia HeiQ Viroblock sprawia, że wirusy są aktywnie hamowane, a bakterie zabijane z powierzchni koszuli lub maski ochronnej zaledwie w ciągu kilku minut. Tkanina ma wszystkie niezbędne badania i certyfikaty, zostały potwierdzone jej właściwości przeciwbakteryjne i przeciwwirusowe. Niestety, nie jest to trwała ochrona. Testy laboratoryjne szwajcarskiej firmy wykazały, że zmniejsza się ona po 30 praniach. Lecz trudno dokładnie powiedzieć, jak długo utrzymuje się skuteczność działania tej tkaniny – po 35, 45 lub więcej praniach? Firma daje gwarancję daje na 30 prań.

W ofercie mają Państwo nie tylko koszule?

Szyjemy też antywirusowe maseczki czy bluzki. Jesteśmy gotowi na produkcję odzieży ochronnej dla służby zdrowia. Mieliśmy nawet zapytania z Bliskiego Wschodu, o możliwość szycia tradycyjnych strojów arabskich (galabiji) z tych tkanin. Rozważamy też produkcję dżersejów, np. koszulek polo dla dzieci w tej technologii. Możemy zeskalować wielkość naszej produkcji w naprawdę dużych ilościach. Mamy technologię, moce produkcyjne i kooperantów. Udźwigniemy nawet milionowe zlecenia.

Uważa Pan, że właściwości antywirusowe tkanin to przyszłość mody? Tak będzie wyglądała branża po pandemii?

Wszyscy w branży prognozują, że zastosowanie właściwości antywirusowych w tkaninach to przyszłościowy trend. Wiemy, że marki przymierzają się do zastosowania tej technologii na wełnie – nawet garnitury i marynarki będą w ten sposób wykańczane.To nie tylko innowacja, to zadaje się być konieczność dla branży. Pandemia poruszyła nami tak mocno, że firmy modowe będą musiały sprostać wymaganiom klientów i zapewnić użytkownikom dodatkowe bezpieczeństwo zdrowotne. Jako jedyna polska firma już dziś mamy taki produkt. I jesteśmy gotowi rozwijać ofertę szycia bezpiecznych ubrań na dużą skalę w naszej polskiej szwalni. Świat się zmienia na naszych oczach, więc ludzie szukają unikatowych produktów wysokiej jakości, które dodatkowo zabezpieczą ich przed jakimikolwiek wirusami. To jeden z trwałych śladów, które pozostawi pandemia, nie tylko w świecie mody.

Najnowsze

Inwestowanie online

Dynamiczny rozwój rynku finansowego oparty został w dużej mierze nie o produkty jak dekadę temu, ale o nowe narzędzia technologiczne - mówi Jarosław Fuchs, Wiceprezes Zarządu Banku Pekao S.A. nadzorujący Pion Bankowości Prywatnej i Produktów Inwestycyjnych.

Nie idziemy na kompromisy jakościowe

Rozmowa z Pat Romanek, członkiem Zarządu Butcher’s Pet Care.

Intuicja to mój istotny kompas w biznesie

Rozmowa z Beatą Drzazgą, prezes Zarząd BetaMed.

Jakich liderów dziś potrzebujemy?

Rozmowa z Ewą Małyszko, prezes Zarządu PFR TFI.

Rola menedżera w kryzysie

Rok 2020 upłynął pod znakiem pandemii, pierwszy kwartał 2021 r. również. Mamy za sobą już ponad rok funkcjonowania w nowym świecie, który funkcjonuje głównie online i jest mobilny. Ta sytuacja wymaga innych kompetencji niż czasy przed pandemią, bardziej miękkich niż twardych, zrozumienia, empatii i elastyczności. Stare wzorce się już nie sprawdzają. Trzeba więcej słuchać, niż mówić - mówi Iwona Kossmann, prezes Zarządu Deni Cler.